strefa beauty

5 dziwnych zabiegów kosmetycznych, na które nie wydałabym pieniędzy

dziwne zabiegi kosmetyczne, bicie po twarzy, pompowanie ust, golenie twarzy kobiet
Napisane przez Margareta

Kwestia wyglądu zewnętrznego niejednemu potrafi zawrócić w głowie. Kiedy myślę o tych wszystkich bolesnych zabiegach za grube pieniądze nie wiem co jest gorsze. Ból, czy to, że trzeba za niego zapłacić. Ostrzykiwanie, krojenie i nakłuwanie skóry to póki co nie moja bajka, choć są to bardzo popularne metody odmładzania czy korekcji urody. Dziwne zabiegi kosmetyczne maja swoich wielbicieli. Założę się, że nie słyszałaś przynajmniej o kilku, o których dziś opowiem.

1. Ojej, a ja taka nieogolona!

Marylin Monroe oprócz idealnych wymiarów i figlarnego uśmiechu miała na zdjęciach zawsze pięknie rozświetloną cerę. To zasługa kremu z hormonami, który powodował nasilenie wzrostu owłosienia na twarzy czyli popularnie zwanego meszku. Blask fleszy rozpraszany przez jasną brzoskwiniową skórkę tworzył efekt naturalnego rozświetlenia i rozmycia, przez co skóra wyglądała nieskazitelnie.

Moda na określony wygląd zmienną jest, więc i meszek na twarzy od dawna jest passe. Teraz najlepsza jest gładź. Jak każdy zdrowy człowiek masz meszek na twarzy i nie możesz z tym żyć? Spokojnie, firmy kosmetyczne spieszą na ratunek. (tu dowód). Specjalne maszynki do golenia twarzy dla kobiet nie tylko usuwają włoski, ale wykonują peeling usuwając martwy naskórek. Po takim zabiegu efekt pupci niemowlaka murowany. Czy chciałabym żeby moja twarz była jak pupa? Niekoniecznie 😉

2. A w mordę chcesz?

W dzisiejszych czasach ponoć nie ma nic za darmo. Podobno nawet żeby dostać po przysłowiowym ryju trzeba sobie zasłużyć. Albo zapłacić. Bagatela 350$ za 15 minut lania. Ta metoda pochodząca z Tajlandii ma na celu zmniejszenie widoczności zmarszczek, porów i poprawienie gęstości skóry. Efekt jest natychmiastowy i stanowi alternatywę dla zabiegów chirurgicznych. W ofercie salonu z San Francisco, który oferuje ten zabieg jest jeszcze bicie tyłka i piersi. Badania wykazują, że te drugie po zabiegach  zwiększają swój rozmiar. Nie wątpię, że zabiegi są skuteczne, jednak pozostawię je wielbicielom sado-maso i czytelniczek „Pięćdziesięciu twarzy Gray’a”.

3. Usta Micka Jaggera

Kto nie marzy o pięknych wydatnych i krągłych ustach. Takich do całowania i malowania. Niestety nie każdemu natura daje po równo, więc niektórzy muszą się wspomagać. Oczywiście można wybrać sylikon czy kwas hialuronowy, albo tymczasowe rozwiązanie jakim jest elektryczna pompka do ust. Urządzenie zasysa powietrze z taką siłą, że ukrwienie ust znacznie się poprawia. Nagromadzona krew wypełniająca naczynia „nadmuchuje usta” zwiększając ich rozmiar. Zabieg jest dość bolesny i utrzymuje się przez kilka godzin. Na okoliczność randki z całowaniem jak znalazł. Maszynka nazywa się JuvaLips Lip Plumper Device i kosztuje bagatela 150$.

4. Do dna

Kto nie lubi piwka na koniec dnia? No dobra, ja nie lubię, ale jestem pewnie w mniejszości. A co powiesz na kąpiel w wannie wypełnionej piwem po brzegi? Niejeden piwosz wskoczyłby chętnie do takiej wanny. Witaminy i związki zawarte w piwie doskonale relaksują i pielęgnują skórę oraz włosy. Taka atrakcja jest oczywiście dostępna u naszych południowych sąsiadów. Hotel u Sladka położony nieopodal browaru Chodovar w Czechach zaprasza.

5. Włos na głowie staje

Włosy to ważna sprawa. Często je zaniedbujemy, a to one dodają nam uroku, charakteru i stanowią bardzo istotny element naszego wizerunku. Pytanie do jakiego stopnia możemy się posunąć by zapewnić im konkretną dawkę odżywienia. Sadząc po ofercie niektórych salonów kosmetycznych, całkiem daleko. Kuracja do włosów zawierająca spermę byka rasy Pedigree Aberdeen Angus to wysokoproteinowa mieszanka, która podobno działa cuda na włosach zniszczonych i przesuszonych przez agresywne zabiegi fryzjerskie. Hmm, kto by pomyślał?

Ciekawa jestem czy któryś z zabiegów przypadł ci do gustu i wydałabyś kilka stówek na poprawianie urody właśnie w ten sposób. Jeśli znasz osobliwe zabiegi kosmetyczne, na które za nic byś się nie zdecydowała napisz o nich w komentarzu. Chętnie się dowiem co powinnam omijać szerokim łukiem 🙂

  • O nieee, nawet gdybym była milionerką oszczędziłabym sobie tych przyjemności 😀

    • Bo nawet te miliony trzeba wydawać z głową 🙂

      • No właśnie, wolałabym zrobić sobie jakieś niedługie wakacje 😉

  • Michał Domański

    piwne SPA jest fajne 🙂 podobne przyjemności oferują niektóre ośrodki i hotele miłośnikom wino terapii 🙂

  • Ciekawa jestem, jak tłumaczą się z wyboru właśnie byczej spermy, bo w każdej białka jest wystarczająco dużo 😀 Chyba że chodzi o brutalność zabiegu 😀 O, o! Jeszcze w wydzielinie z nosa go dużo! Można pozyskiwać je od np alpak i nieźle zarobić. Sprzedam patent 🙂

    • Zabiłaś mnie 😀

    • Mówisz Aniu o smarkach z alpak? A ludzkie nie mogą być? ;)))

      • Dokładnie. Nie no, alpaka brzmi bardzie egzotycznie niż jakieś tam homo sapiens + smark jest więcej 😀

        • A jak się powie coś w stylu „szlachetna maska w 80% składająca się z alpaczego śluzu” to nawet brzmi dobrze 😀

          • Ty Aniu to masz głowę. Można robić biznes! :d

          • Tylko musimy zatrudnić zbieracza smarków, bo nie chcę tego robić = Tylko należy tą posadę jakoś ładnie nazwać… Pozyskiwanie materiału biologicznego do zabiegów luksusowych. Praca z materiałem ekologicznym

          • Dokładnie tak! Prawdziwa z Ciebie biznesłumen 😀

        • Wiesz, na pewno lepiej brzmi i bardziej humanitarnie 😀

  • Nie zapomne jak na jednym z pierwszych kameralnych spotkań blogerskich był nami Marcin z Nez de Lux i pokazywał nam niszowe ekstrakty perfumiarskie czy jakoś tak i jeden z nich był ze spermy.