strefa opinii

Glossy-kość niezgody

Napisane przez Margareta

Co miesiąc obserwuję emocje wzbudzane przez GlossyBox. Niemal za każdym razem pojawiaja się zarówno głosy o tym jakie to kiepskie pudełko było tym razem, albo wręcz odwrotnie. Już starożytni wiedzieli, że wszystkim dogodzić się nie da, a wszystkim kobietom tym bardziej 😉

Sama kilka miesięcy temu pojechałam troszkę po Glossy , choć wtedy najbardziej wkurzył mnie fakt dodania do pudełka bubla w postaci cienia Fresh Minerals, który został wymieniony na inny bubel czyli róż tej samej marki.

W lutym mamy pudełko jubileuszowe, gdyż GlossyBox kończy rok w Polsce. A oto jego zawartość:

Life in Colour -glossybox-luty

Jak tylko otrzymałam pudełeczko i zamieściłam zajawkę na Fb nawiązała się dyskusja z Siouxie czy tym razem było warto czy też nie. Pamiętam jak zeźliła się także na październikowy box i zrezygnowała z subskrypcji, gdy ja postanowiłam dać im szansę. Czy było warto? To oczywiście zależy od punktu widzenia i zapotrzebowania na konkretne kosmetyki czy marki.

W pudełku znajdziemy:

Krem nawilżający z Tołpy – nie jest to marka ani niszowa, ani nieznana, ani z wyższej półki, nie mniej jednak nie używałam nigdy produktów Tołpy, a teraz mam okazję. Nie wiem czy sama wpadłabym na to by go sobie kupić, więc ok. (plusem są raczej pozytywne opinie teh marki wśród użytkowniczek)

Szampon i odżywka Scottish Fine Soaps – mini szampony i odżywki to produkty, za którymi nie szaleję, ale myślę, że bez problemu zużyję je podczas jakiegoś wyjazdu. Biorąc pod uwagę, że marka do tanich nie należy, pewnie nie ryzykowałabym w ciemno zakupu, zatem możliwośc wypróbowania ich jest ok.

Cienie do powiek ModelCo – sądząc po szmince i błyszczyku, które były we wczesniejszym GlossyBoxie zakładam, że są dobrej jakości. Jednak tego typu kolorów mam sporą kolekcję, więc całkiem możliwe, że ktoś po prostu zostanie nimi obdarowany.

Lakier do paznokci L’oreal – w kolorze nude z lekką perłą pasuje mi bez dwóch zdań, więc i tu trafili w mój gust.

Zatem czy warto, oceńcie same. Jak dla mnie całkiem w porządku. Podtrzymuję także moją opinię sprzed kilku miesięcy, że GlossyBox to nie tylko nowe kosmetyki, ale także zawsze jakaś niespodzianka. Dla tych, którzy nie lubią tego typu niespodzianek, pozostają tradycyjne zakupy i bez pudła trafianie w swój gust (tylko czy to uchroni nas przed kupnem bubla? nie jestem przekonana)

Life in Colour -glossybox-luty2

Jako dopełnienie urodzinowego klimatu otrzymujemy foremki na babczki, wykałaczki z emblematem i kupon w wysokości 40 zł na zakupy w 21Diamonds.pl. Ja pewnie z niego nie skorzystam, ponieważ warunkiem otrzymania rabatu jest zakup na min. 200 zł, a póki co takowych nie planuję. Zatem jeśli ktoś chętny: rabat -40 zł na hasło glossybox. Niestety nie podano terminu ważności kuponu…

No i jak Wam się podoba? Lubicie tego typu „niespodzianki”? A może wolicie zakupy pudełek ze znaną zawartością jak Douglas Box of Beauty?

  • Wersja z lakierem L’Oreal jest odrobinę lepsza, ale nadal nie zmienia to faktu, że czułabym się zawiedziona taką zawartością pudełka.

    • ta z pierre rene trochę słaba ;/

    • A Blackdresses dostała właśnie Pierre Rene i sobie chwali, bo kolorek ładny.

  • Widzę, że każda z blogerek dostał inny lakier…

  • Troszkę rozczarowuje. Niestety. To uroki kupowania kota w worku 🙂

  • Mnie rozczarowało pudełko grudniowe i od stycznia postanowiłam nie przedłużać pakietu. Ale im więcej czytam dzisiaj postów, tym bardziej się zastanawiam, czy jednak nie wrócić do Glossy, bo pudełko lutowe trafia w mój gust 🙂

    • Tak to właśnie jest. Pudełko raz bardziej zachwyci innym razem rozczaruje, bo to zawsze niewiadoma czy „kot w worku” jak mawiają inni. Ja się nie nastawiam nigdy na mega wow tylko na coś czego jeszcze nie znam i to mi wystarcza.

  • Ja też kilka miesięcy temu zrezygnowałam z GlossyBox, ale nie ze względu na zawartości, a na ich politykę. Decydując się na subskrypcję nie wiemy, co dostajemy, a raz jest lepiej, raz gorzej. W styczniu zastanawiałam się, czy nie zacząc jeszcze raz zamawiac i miałam nadzieję, że pudełeczko urodzinowe będzie wyjątkowo specjalne. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo to wogóle mi się nie podoba 🙁

  • Dobrze napisane:) ja myśląc racjonalnie nie zamówiłabym gb:) ale ten dreszczyk emocji jak przy rozpakowywaniu prezentów od mikołaja jest cudny! Zatem za mną pierwszy glossy z lipca 2013:) mam 3mc subskrypcję, zobaczymy czy mi strzeli do głowy przedłużyć bo właściwie ostatnio romansuję z kosmetykami naturalnymi i samorobionymi:) pozdrawiam serdecznie