strefa beauty

Hey Honey… Honeymania!

Napisane przez Margareta
W związku z planowaną premierą nowej linii do pielęgnacji ciała, marka The Body Shop zorganizowała akcję promocyjną angażując do niej blogerki urodowe. By zapoznać nas bliżej z produktem przekazano nam do testów masło do ciała o pojemności 50 ml. Pojemność niezbyt oszałamiająca, ale spokojnie wystarczy na około tydzień stosowania. Przyznam szczerze, gdyby nie zapach, żałowałabym, że to wersja mini. Ten jednak nie oczarował mnie… nie trafia w mój gust i tyle, ale o tym za chwilkę. Zacznijmy od początku…
Linia Honeymania,  bo o niej dziś będzie mowa, to kompleksowy zestaw do pielęgnacji ciała. Znajdziemy w niej:

Slodka-Honeymania_large_lead

  • Żel pod prysznic 25zł
  • Balsam do ust 24zł
  • Mydło 9,90zł
  • Miód do kąpieli 55zł
  • Masło do ciała 69zł
  • Peeling do ciała 65zł
  • Woda toaletowa 55zł
 life in colour - honeymania 1
Dla wielbicieli miodu zapowiada się bajecznie…choć może nie do końca. No właśnie, choć zaliczam się do grupy wielbicieli tego płynnego złota, to jeśli chodzi o zapach, spodziewałam się czegoś innego. Liczyłam właśnie na słodki, miodowo (mleczny) zapach, a tu zaskoczenie… nuty zapachowe dominujące w tych kosmetykach są zdecydowanie kwiatowe i bardzo słodkie… dla mnie niestety za bardzo. Przyznam, że używanie tego masełka trochę mnie męczyło… a szkoda, bo pozostałe właściwości były bez zarzutu. 
life in colour - honeymania 2
Kosmetyk ma tradycyjnie (jak chyba wszystkie masła z TBS) fajną, zwartą konsystencję i przypomina masło wyjęte z lodówki 🙂 Świetnie się rozprowadza i szybko wchłania. To co lubię w tym masełku to uczucie otulenia, choć skóra nie jest tłusta i nie pozostawia dyskomfortu (upaćkania się tłustym masłem).
 

Bezsprzecznym atutem jest długotrwałe nawilżenie.  Przyjemne uczucie wypielęgnowanej skóry utrzymuje się niemal cały dzień, wiec nie miałam potrzeby dodatkowej aplikacji. Zapach też utrzymuje się bardzo długo, więc dla tych, którym się on spodoba, będzie to spory atut. 

Dla INCI freaktów zdjęcie składu 🙂

life in colour - BALSAM honeymania INCI
Podsumowując, ja się nie skuszę na zakup kosmetyków akurat tej linii ze względu na zapach. Gdyby był ok, pewnie polowałabym na jakieś ciekawe promocje, ponieważ ceny niestety nie są niskie. 
 
Zachęcam Was do „pomacania” kosmetyków Honeymania jak tylko pojawią się w salonach The Body Shop. Ciekawa jestem czy przypadną Wam do gustu.
  • W moje gusta też nie trafia zapach 🙁

  • jak zapach mało fajny to nie skuszę się

  • Od TBS odstraszają mnie (dość skutecznie) ceny niestety:)

    • Zgadzam się. Cena regularna tego masła jest dość spora, dlatego warto polować za okazję 😉

  • Ja również nie jestem zachwycona i na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania. Zapach totalnie nie mój. 🙂

  • moje czeka na swoją kolej

  • Wygląda ciekawie, ale TBS nie jest na moją kieszeń, niestety. :/
    Swoją drogą, miodowe zapachy w kosmetykach do mnie jakoś nie trafiają – zawsze wydają mi się takie podłe, chemiczne.

    • Ja uwielbiam tę kompozycję mleka i miodu w kosmetykach Cuccio :)Jest nie do przebicia.

  • Mi też zapach nie do końca się spodobał!

  • dla mnie ta marka trochę za bardzo się ceni..

  • Mi zapach akurat przypadł do gustu, choć zgadzam się z tobą, miodek tam jest niemal niewyczuwalny, ale jednak pachnie słodko, jednak moje masełko ciutkę się rolowało na mniej przesuszonych partiach ciała.

  • Ja polubiłam zapach tego masełka 😉

    • To dobrze 🙂 Myślę jednak, że firma powinna informować, że zapach jest kwiatowy (taka informacja pojawia się na zagranicznych stronach) U nas tej informacji nie ma, a zarówno nazwa jak i obrazek nasuwają jednoznaczne skojarzenie.

  • Ciekawe, czy mi by się spodobał ten zapach. Muszę się wybrać do TBS i powąchać 🙂
    Ale jeszcze nigdy nie miałam żadnego masełka od nich, chyba muszę wypróbować chociaż taką miniaturkę, i używać jej np. tylko do stóp, żeby na dłużej starczyła 😀

  • uwielbiam miód pod każdą postacią ! Masełko wygląda interesująco