strefa beauty

ILUA – Wehikuł czasu w twojej lodówce

Ilua, kosmetyki, antiage
Napisane przez Margareta

Domowa lodówka nieodmiennie kojarzy nam się z jedzeniem. Niemal za każdym razem kiedy poczujemy głód, zaglądamy do niej w poszukiwaniu smacznej i wartościowej strawy. Czy wiesz, że w twojej lodówce może zagościć także wehikuł czasu, który odejmie ci co najmniej kilka lat? Wyobraź sobie hiper odżywcze preparaty do twarzy, złożone z tak egzotycznych składników jak olej z opuncji figowej zwany naturalnym botoksem, wysoko nasycone ekstrakty z granatu czy wanilii płaskolistnej, które działają przeciwrodnikowo i regenerująco. Wyobraź sobie krem wykonany na twoje indywidualne zamówienie, dostarczony wprost do twoich rąk w przeciągu dwóch dni od wykonania. Dzięki temu, że nie zawiera sztucznych składników i konserwantów stanowi treściwy pokarm dla twojej skóry. Jako tzw. świeży kosmetyk, niczym wartościowe pożywienie jest przechowywany w lodówce by zapewnić jakość i długotrwałe bezpieczeństwo.W laboratoriach marki ILUA tworzone są także spersonalizowane kosmetyki idealne dla potrzeb wymagającej skóry. Dobierane składniki i tworzone mikstury spowalniają upływający czas. Całość dopełnia opakowanie czyli pachnące pudełeczko, list od twórczyni kosmetyków oraz szklane pojemniczki wykonane z Miron Glass, którego zadaniem jest zatrzymywać negatywne działanie światła, a co za tym idzie chronić i przedłużać trwałość zawartości.

ilua, krem, twarz, pielęgnacja, lady in red

Kosmetyki marki ILUA poznałam podczas wakacyjngo spotkania Secrets of Beauty. Rozmawiając z ich twórczynią nie sposób się nimi nie zachwycić. Gdy tylko spotkanie dobiegło końca, dopadłam panią Magdę i natychmiast złożyłam swoje pierwsze zamówienie, tak bym nazajutrz wracając do Warszawy mogła odebrać moje specyfiki. Mój wybór padł na dwa produkty pielęgnacyjne do twarzy czyli:

Krem przeciwzmarszczkowy- Lady in Red – choć oznaczony jest on jako produkt przeznaczony na noc u mnie sprawdza się doskonale także i w pielęgnacji na dzień. Moja sucha skóra z przyjemnością karmi się nim i doskonale toleruje gęstą oraz zwartą konsystencję kremu. Przyjemny malinowy zapach jest jedynie wstępem i miłą zapowiedzią działania i skuteczności kremu. W jego składzie znajdziemy:

mamaku vital essence – pozyskiwany z  wielkiej paproci pochodzącej z Nowej Zelandii. Jego unikalna kompozycja stymuluje proces odnowy komórkowej i wzmacnia matrycę skóry wspierając syntezę białek strukturalnych dla rewitalizacji skóry. Pomaga odzyskać młodzieńczy wygląd dojrzałej skórze.

komórki macierzyste Centella – z pączków kwiatowych wąkroty azjatyckiej, magicznej rośliny zajmującej ważną pozycję w Ajurwedzie, starożytnej medycynie indyjskiej. zawarte w komórkach macierzystych fenylopropanoidy zmniejszają aktywność hialuronidazy chroniąc kwas hialuronowy przed zniszczeniem poprawiając zdolność skóry do regeneracji.

olej z opuncji figowej – olej z opuncji figowej- naturalny botoks, olej z tej kolczastej rośliny opisywany jest jako pogromca zmarszczek i objawienie w kosmetyce przeciw starzeniu się skóry.

ekstrakt z wanilii płaskolistnej otrzymywany na drodze ekstrakcji CO2 w stanie nadkrytycznym to źródło polifenoli działających silnie antyoksydacyjnie, antyrodnikowo i przeciwzapalnie.

Ekstrakt CO2 z granatu – nawilża i odżywia, poprawia koloryt skóry, łagodzi i sprzyja gojeniu drobnych uszkodzeń skóry, to również naturalny filtr przeciwsłoneczny. Dzięki wysokiej zawartości kwasu punikowego stymuluje odnowę komórkową w naskórku.

olej z róży mosqueta – zwany skarbem Patagonii stymuluje tworzenie nowych komórek skóry i wzmaga zdolności regeneracyjne tkanki skórnej poprzez przyspieszenie różnicowania keratynocytów.

Ceramidy malinowe – wpływają korzystnie na barierę ochronną skóry, poprawiają kohezję komórek, stymulują syntezę naturalnych ceramidów, poprawiają nawilżenie skóry oraz uszczelniają barierę naskórka, dzięki czemu chronią skórę przed podrażnieniami.

ilua, serum, trzęsienie czasu, krem, lady in red

Drugim produktem, który trafił do mojego wonnego pudełeczka było serum przeciwstarzeniowe – Trzęsienie czasu. Jest to kosmetyk w postaci olejku przepięknie pachnącego olejem śliwkowym. Składniki w nim zawarte to:

olej z opuncji figowej – naturalny botoks, olej z tej kolczastej rośliny opisywany jest jako pogromca zmarszczek i objawienie w kosmetyce przeciw starzeniu się skóry.

ekstrakt z wanilii płaskolistnej otrzymywany na drodze ekstrakcji CO2 w stanie nadkrytycznym to źródło polifenoli działających silnie antyoksydacyjnie, antyrodnikowo i przeciwzapalnie.

sacha inchi – olej z tej tropikalnej rośliny to jeden z najlepszych regeneratorów skórnych, zawarte w nim witaminy A i E chronią skórę przed wolnymi rodnikami, główną przyczyną jej starzenia. zwiększa mikrokrążenie krwi.

olej buriti – o przyjemnym zapachu i cudownym rubinowym kolorze jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe i jest ważnym źródłem karotenoidów odpowiedzialnych za pobór tlenu. Jako latynoski sprzymierzeniec skóry dojrzałej poprawia elastyczność i wzmacnia jej strukturę.

kukui – olej z tego hawajskiego drzewa to panaceum dla wrażliwej i podrażnionej skóry. Wysoka zawartość Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych (linolowy, linolenowy) czyni go wielce regenerującym, odżywczym i wyciszającym napiętą skórę. To również naturalny filtr przeciwsłoneczny.

olej z baobabu – olej z tej fikuśnej rośliny rosnącej jakby do góry korzeniami doskonale redukuje zmarszczki i drobne linie, zapobiega przebarwieniom skórnym i poprawia elastyczność.

olej z róży mosqueta – zwany skarbem Patagonii stymuluje tworzenie nowych komórek skóry i wzmaga zdolności regeneracyjne tkanki skórnej poprzez przyspieszenie różnicowania keratynocytów.

olej z drzewa śliwy – o sentymentalnym, marcepanowym zapachu nawilża, uelastycznia i odżywia skórę.

isostearyl isostearate – ten naturalny emolient otrzymywany z palmy kokosowej wspomaga mieszanie się naszych drogocennych składników.

Witamina E – silny antyoksydant, przedłuża trwałość olejowego bukietu serum.

 ilua, lady in red, trzęsienie czasu

Działanie i moje obserwacje

Zarówno serum jak i krem to póki co jedyne kosmetyki przeciwstarzeniowe, które absolutnie zdeklasowały inne produkty, których używałam wcześniej. Po około dwóch tygodniach stosowania nie mogłam wyjść z podziwu nad tym co dzieje się z moją skórą. Cera stała się nawilżona, odżywiona a w dotyku przypominała skórę poddaną zabiegowi kosmetycznemu. Gładkość i jedwabistość to jedno, zanikanie zmarszczek w mgnieniu oka to drugie. Teraz wiem, że nazwa serum „Trzęsienie czasu” nie wzięła się znikąd a i filozofa kremu „Lady in Red” ma bardzo solidne podstawy. Choć kosmetyki cenowo plasują się na dość wysokiej półce to z ręką na sercu potwierdzam, że warte są każdej złotówki jaką na nie wydałam. Stały efekt „jak po wyjściu z gabinetu kosmetycznego” sprawia, że stosowanie tych kosmetyków może być uzależniające, za co skóra na pewno mi podziękuje doskonałą kondycją, portfel trochę mniej 🙂 ale jak napisałam, warto po stokroć.

Z uwagi na to, że kosmetyki nie zawierają sztucznych konserwantów ich termin ważności jest stosunkowo krótki. Dla kremu to 3 miesiące, a dla serum 6. Zgodnie z zaleceniem przechowuję je w lodówce i aplikuję zawsze czystymi dłońmi, co w przypadku kremu pozwala mi na „dokończenie” go po terminie ważności. Jak na solidne kosmetyki przystało produkty są bardzo wydajne. Mimo, iż w przypadku kremu przekroczyłam granicę daty ważności i stosuje go już na własną odpowiedzialność to na uwagę zasługuje fakt, że nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian w konsystencji, zapachu czy działaniu kremu. Zatem wnioskuję, że połączenie higieny stosowania i odpowiedniego przechowywania pomaga przedłużyć datę przydatności kosmetyków co najmniej o kilka tygodni.

Oba produkty marki ILUA polecam każdemu, kto może przeznaczyć nieco większą sumę na kosmetyki pielęgnacyjne. Warto podkreślić, że krem do twarzy jest na tyle łagodny, że można z powodzeniem stosować go na skórę wokół oczu, więc osobny krem dedykowany do tej strefy nie jest już potrzebny. Kosmetyki zawierają ekstrakty pozyskiwane przy użyciu CO2 (ekstrakcja nadkrytyczna). W przypadku tego typu ekstrakcji możliwe jest uzyskanie ekstraktów o wysokim stężeniu pożądanych substancji. Dwut­lenek węgla pod wysokim ciśnie­niem jest doskon­ałym roz­puszczal­nikiem, jednak po zakończeniu procesu sam ekstrakt nie zaw­iera nawet ślad­owych ilości CO2. Jedną z zalet tej metody jest możliwość pozyskania pożą­danych skład­ników przy jednoczesnym pominię­ciu zanieczyszczeń, które nie prze­dostają się do ekstraktu.

Jak widzisz, produkty ILUA to zupełnie inny wymiar nie tylko w kwestii projektu, opakowania czy formulacji, ale także w zakresie widocznych efektów, a to jest chyba najważniejsze. Mnie już kuszą kolejne specyfiki i zastanawiam się na co tym razem powinnam się zdecydować 🙂

Ciekawa jestem co myślisz o świeżych kosmetykach „lodówkowych”. Przyznam, że śledzę pojawiające się na naszym rynku podobne produkty, jednak kompletnie nie przemawia do mnie prosty (wręcz banalny skład) za wysoką cenę. ILUA jednak oferuje niesamowite składniki, których próżno szukać nawet w wysokopółkowych kosmetykach.  Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania w związku z produktami ILUA daj znać w komentarzu, postaram się dostarczyć brakujących informacji.

 

  • Dobrogniewa Kalińska

    Strasznie jestem ich ciekawa, od jakiegoś czasu poczytuję o nich i coraz bardziej pragnę je mieć. Stwierdziłam, że jak wytrzymam bez fajek 6 miesięcy, to sprezentuję sobie krem.

    • Dobrusia, rzucenie palenia i zakup kremu to już będzie 200% dla urody 🙂

  • Justyna F

    to serum chętnie bym wypróbowała, na razie używam olejku z baobabu na przebarwienia i zmarszczki na czole…podoba mi się, jak działa na skórę…:)

    • Hmm, tego nie próbowałam i mnie zaintrygowałaś. To olejek z jakiejś firmy kosmetycznej czy kupiłaś jako surowiec kosmetyczny?

      • Justyna F

        dostałam od firmy Biotanic olejek arganowy oraz próbkę olejku z baobabu i właśnie tego z baobabu aktualnie używam 🙂 są to w 100% czyste olejki, także polecam 🙂 w ILUA też masz ten olejek + jeszcze z opuncji figowej, który również lubię (dobrze rozprawia się ze zmarszczkami ) pozdrawiam! 🙂

  • Pingback: Secrets of Beauty czyli co blogerzy robią jesienią nad morzem? - Life in Colour()

  • Pingback: Prezenty na Gwiazdkę - Life in Colour()

  • Pingback: Jak odmłodzić spojrzenie? - Life in Colour()