strefa lifestyle

Jesienni ulubieńcy 2015

jesień, fall, blog
Napisane przez Margareta

Otulenie. To słowo przychodzi mi na myśl gdy nadchodzi jesień. Smak, zapach, kolor, tekstura, sposób spędzania czasu. Wszystko zaczyna oscylować wokół ciepła i słodyczy. Dziś zatem przedstawiam moich ulubieńców, którzy jesienią umilają mi czas i dbają o dobrostan mojej skóry.

Scrub i masło do ciała z linii Body Fiesta Dr Irena Eris – w wersji Body a’la Carte to wspomnienie bajecznego zabiegu jakiemu poddałam się w jednym z Instytutów Dr. Ireny Eris. (tu link do relacji). Jest to doskonała propozycja dla wielbicieli czekolady i kosmetyków o spożywczo-słodkich aromatach. Scrub – Muesli w swym składzie czaruje nas cukrem, zmielonymi ziarnami kakaowca i olejami z pestek jabłek i winogron. Masło bakaliowe przypomina mi zapachem wiśnie zatopione w czekoladzie. Oba kosmetyki doskonale sprawdzają się w pielęgnacji ciała. Niby tłuste Muesli zostawia skórę gładką i nawilżoną bez uczucia tłustości. Masło natomiast błyskawicznie się wchłania jednocześnie zostawiając skórę miękką i wypielęgnowaną. Mam wrażenie, że barwa masełka poprawia także nieco koloryt skóry dodając jej cieplejszego odcienia. W sam raz na podkreślenie resztek opalenizny. Zapach obu kosmetyków jest wprost bajeczny i może uzależniać.

dermofuture, kindle, eris, polskie świece, makkah blend

Pozostając w świecie zapachów muszę wspomnieć o moim nowym nabytku jakim jest Makkah Blend. Zapach orientalny, otulający przenoszący w świat baśni Bliskiego Wschodu. Choć jest to zapach bardzo orientalny łączący w sobie nuty żywiczne drzewa agarowego, polnych kwiatów i piżma nie jest tak ciężki jak można by się było spodziewać. Odnoszę wrażenie, że celowo zapach ten został obdarzony lżejszą duszą by rozkochać w sobie np. Europejczyków. A jest w czym się zakochać. W nutach głowy znajdziemy energiczną bergamotkę i kojącą lawendę. Nieco później docierają nuty kawowe by ostatecznie otulić ciało kołderką wanilii, piżma i karmelu. Od razu robi się cieplej, prawda?

Okres wczesnojesienny to doskonały czas na powakacyjną pielęgnację cery. Mnie doskwierają przebarwienia, które dodatkowo potęgowane są przez silne słońce, więc bałkańskie podróże zostawiły ślad na moich policzkach. Na szczęście rozprawiam się z nimi stosując Serum z witaminą C z DermoFuture Precision. Witamina C w glicerynie jest w moim przypadku bardzo skuteczna i po kilkunastodniowej kuracji widać efekty. Przebarwienia znacznie się rozjaśniły, a cera jest przyjemnie gładka. Aplikacja raz dziennie na noc daje pożądane skutki, więc produkt polecam tym, którzy poszukują preparatu rozjaśniającego do działania w pojedynkę lub jako uzupełnienie profesjonalnych zabiegów.

smashbox, double exposure, cienie do powiek, eyeshadows, make up

Jesień to oczywiście kolory. Choć kocham ciepłe barwy pojawiające się za oknem to niestety nie jest mi w nich do twarzy. Jednak chłodne brązy i fiolety to jest strzał w dziesiątkę. Kiedy zobaczyłam na żywo paletę cieni Double Exposure ze Smashbox wpadłam po uszy. Przepiękne i niespotykane kolory, jak stalowy fiolet ze złotym połyskiem, śliwki, brązy i granat. W dodatku cienie te doskonale nadają się także do stosowania na mokro, co nie tylko potęguje ich kolor, ale także wydobywa dodatkowe efekty np. cienie satynowe bardziej się iskrzą, inne nabierają głębi. O ile paleta Full Exposure nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, tak ta dla mnie, jak i dla innych zielonookich to doskonały wybór.

Długie jesienne wieczory lubię umilać sobie książkami. Choć spór o to czy czytniki wyprą papier nadal zawzięcie trwa, ja przyznam, że odkąd czytam książki w wersji elektronicznej sięgam po lekturę znacznie częściej i w rezultacie czytam zdecydowanie więcej. Może nie jest to jakaś zatrważająca ilość, ale średnio łykam jedną książkę na miesiąc, co w przypadku „papieru” raczej mi się nie zdarzało.

light, candles, świece

Do pełni szczęścia i klimatu brakuje tylko aromatycznej świecy, która prócz zapachu stworzy ciepły klimat. Dotychczas moimi ulubieńcami były te z Bath and Body Works, jednak ich ceny nieco odstraszają. Na szczęście całkiem niedawno poznałam polskie świece z Fabryki Świec Light, które po prostu rozwaliły mnie swoją jakością. Póki co palę sobie Masło Czekoladowe lub Lawendę. Oba zapachy są intensywne i wypełniają wonią cały dom. Kilkugodzinne palenie małej świecy pozwala na użycie jej co najmniej 5 – 6 razy. Świece wypalają się równo, parafina nie ulega przegrzaniu przez co po kilku godzinach palenia nie wydziela się dziwny mydlany zapach. Knoty po zgaszeniu bardzo krótko dymią, dzięki czemu otoczenie nie wypełnia się jego brzydkim zapachem. Dla zainteresowanych dodam, że cena takiej świecy to 6,50 zł, natomiast takiej w dużym słoju (600g) 40 zł. Ja już zrobiłam sobie apetyt na świecę o zapachu ciastka cytrynowego i czuję, że niebawem skuszę się na taką. Jeśli chcesz bliżej poznać produkty z Fabryki Świec mam dla ciebie kod (B1EZKQX2), który uruchamia rabat -10% i jest ważny do końca listopada.

Ciekawa jestem czym ty umilasz sobie jesień. Jeśli masz jakieś ciekawe specyfiki, rytuały czy smaki podziel się ze mną w komentarzu. Póki co życzę dużo ciepła!

  • Justyna F

    Ja również umilam sobie jesienne wieczory świecami Pana Jacka i też zaczęłam stosować to serum z wit. C od DermoFuture Precision – zanosi się na to, że też będzie moim ulubieńcem 🙂

    • Serum jest na prawdę ok. Ja miałam je przedpremierowo i stosuję od drugiej połowy września. Mimo, że czasem zdarza mi się zapomnieć to i tak efekty widać.

  • Dobrogniewa Kalińska

    Coraz bardziej intrygują mnię swiece pana Jacka. Świece palę cały rok, ale jesienią i zimą spalam na potęgę. Na kosmetyki o zapachu jedzenia jest jednak dla mnie jeszcze za ciepło 😉 Takie aromaty to przy minusowych temperaturach. Serum muszę poszukać, po lecie plamiasta się zrobiłam. A książki to temat rzeka, nie ważne w jakiej formie byleby CZYTAĆ!!!!Piękne zdjęcia

    • Dzięki skarbie 🙂 ja zapachowo ostatnio szaleję.Perfumy, świece, mazidła. Wciągam wszystko.

  • Anita Barbara

    Czytnik sporo ułatwia. Ostatnio pożyczyłam od siostrzenicy i ku mojemu zdziwieniu wygrał z książkami w wersji papierowej. Ot, zaskoczenie, bo wydawało mi się, że w tej kwestii pozostanę tradycjonalistką 🙂

    • Też myślałam, że papier ma przewagę ale wygoda zwyciężyła. Powiedz jeszcze co aktualnie czytasz lub polecasz do czytania.

      • Anita Barbara

        Zaczęłam „Cień wiatru” Zafona. Książka z polecenia, podobno autor świetny, zobaczymy. A polecam ” Króla Kłamstw” Johna Harta. Świetny kryminał, a w zasadzie to taka bardziej obyczajowo-psychologiczna pozycja, świetnym językiem pisana. Lee Childa „Jednym strzałem” też mi się ostatnio też podobało. I felietony „Wszystko z miłości” Romy Ligockiej. Generalnie polecam autorkę 🙂

  • Przede wszystkim umilam sobie ten czas herbatka z pomarańczą, świecami i dawką ulubionych perfum 🙂 No i kocyk też się przydaje 😀

  • Pingback: Domowe SPA - Life in Colour()

  • Pingback: Demakijaż i higiena czyli jak zmyć w twarzy cały dzień - Life in Colour()

  • Pingback: V edycja Secrets of Beauty - relacja()

  • Pingback: APIS - Peeling z miodem i propolisem - Life in Colour()