strefa opinii

Kopiowanie jest passe…

Napisane przez Margareta

Wyobraźcie sobie taką sytuację:
W laboratoriach koncernu kosmetycznego powstaje nowy kosmetyk np. pomadka. Ma mieć specyficzne właściwości, co mocno odróżnia ją od tradycyjnych siostrzanych produktów. W biurze projektowym, ktoś obmyśla jak ją opakować, jaki wizerunek jej stworzyć, by była niepowtarzalna, kojarzona tylko z jedną marką. Taki znak rozpoznawczy. Udaje się. Produkt trafia na rynek. Jest dobrej jakości, więc zdobywa nowe zwolenniczki. Jest na tyle ciekawym produktem, że wizerunek produktu bardzo mocno łączy się z jego właściwościami. Po kilku miesiącach pojawia się na półkach jego wierna kopia. Kosmetyk o podobnych parametrach z niemal identycznym wyglądem. Jedyne co je odróżnia to cena. Ten drugi zazwyczaj jest znacznie tańszy.

Nie wiem jak Wam, ale mnie kojarzy się to z jazdą na czyichś plecach. Ktoś wyprodukował przyzwoity kosmetyk, wypromował go i jak jest już na fali, to konkurencja wypuszcza jego kopię by odczepić się pod nie swoją sławę… Same zobaczcie…co ciekawe nie są to podróbki, a oryginalne produkty łudząco podobne do innych…

Maybelline vs. Bell
Life in Colour -pencil
 Clinique vs. Revlon

Nie mam nic przeciwko konkurowaniu pomiędzy samymi koncernami. Nie jest dla mnie niczym dziwnym, że jak jedna marka wypuszcza np. super hiper liftingujący podkład, to za chwilę konkurencja robi to samo. Jak jest moda na BB kremy, to każda, absolutnie każda marka ma w swoim asortymencie coś z BB w nazwie. Ale takie kopiowanie? C’mon! Jestem na nie!

A Wy?