strefa beauty

Kosmetyczny Instytut dr Irena Eris – relacja z wizyty

Napisane przez Margareta
Jeśli ktoś, kiedyś zada mi absurdalne pytanie jak dotrzeć do nieba odpowiem, że wystarczy jechać prosto ul. Czerniakowską, minąć Wilanów, a gdy dojedzie się do Konstancina-Jeziornej, przy Starej Papierni skręcić w lewo. I już się prawie jest na miejscu. Bo z parkingu do Kosmetycznego Instytutu dr Ireny Eris jest dosłownie kilka kroków… a tam same pokoje niebiańskich rozkoszy… no, zależy co kto lubi, ale ja w minioną niedzielę dosłownie byłam w siódmym niebie. Zdecydowałam się na zabieg Body a la carte, który nie tylko intensywnie ujędrnia ciało, ale także niesamowicie relaksuje i odpręża. Dodam jeszcze, że wszystko przy tym niebiańsko pachnie, więc jest to zabieg absolutnie dla każdego, kto tylko ma ochotę podarować swojemu ciału coś ekstra.

 

Zabieg ten jest przeprowadzany w gabinecie, gdzie panuje relaksująca atmosfera. Dyskretne światło i kojąca muzyka to tylko niektóre elementy współgrające z zabiegiem.

Sam zabieg rozpoczyna się od uciskania punktów akupresury na łopatkach, plecach i biodrach, następnie nasze ciało jest oczyszczane przy użyciu płynu kondycjonującego. Po tej przystawce następuje danie główne, które składa się z:

–  usunięcia martwego naskórka przy użyciu muesli z ziarnem kakaowca
– masażu przy użyciu nektaru wiśniowo karmelowego… (i tu zatrzymam się na chwilę, ponieważ ten masaż na to zasługuje. Wykonany był z niezwykłą starannością. Pani Katarzyna – specjalistka wykonująca zabieg masowała moje ciało z takim spokojem i namaszczeniem, że relaks z niej przechodził na mnie:)
– nałożenia termoenergizującej maski kakaowej… (odkąd jestem na diecie bardziej doceniam tego typu specyfiki. Nikt przecież nie zabronił mi przyjmowania czekolady transdermalnie 😉

Tak wyglądają ciepłe nóżki w czekoladzie 😉

Wysmarowana od stóp do głowy kakaową maską zostałam zawinięta w folię i ręcznik, by tak powegetować sobie przez jakiś czas. W tym czasie ja nie robiłam nic, maska w ciepełku działała, natomiast Pani Katarzyna wykonała mi masaż stóp i głowy… niesamowite doznania.

Po spłukaniu maski zaaplikowano mojemu ciału Bakaliowy krem ujędrniający.

Po ponad 2 godzinach czułam się jakby wymieniono mi ciało na nowe. W sumie nic dziwnego, skoro podczas masażu nie pominięto ani centymetra ciała. Co ważne, nie tylko moje ciało odpoczęło, ale także zmysły. Nie uwierzycie, ale po powrocie do domu nadal byłam jak w transie. Mój umysł był tak wyciszony i zrelaksowany, że musiałam uciąć sobie poważną drzemkę 😉

Specjalistka od podróży podniebnych

Jeśli chodzi o sam zabieg to gorąco polecam go każdemu, kto pragnie odprężenia i relaksu. Działa on nie tylko na ciało, ale także i nasz umysł. Co do efektów, to po czterech dniach od zabiegu nadal czuję, że moja skóra jest bardzo gładka i miękka. Właściwie, to już się zastanawiam jak przedłużyć ten efekt w domu i znalazłam domowe odpowiedniki kosmetyków, którymi wykonywano mój zabieg.
– Muesli peelingujące z ziarnem kakaowca -> klik
– Bakaliowy krem ujędrniający ->klik
– Orientalny olejek relaksujący ->klik

Za to 5+ dla dr Eris. Bardzo lubię uzupełniać efekty zabiegów w domu 🙂 choć szkoda, że nektar wiśniowo-karmelowy nie jest dostępny do użytku domowego…pachnie bossssko!

Ciekawa jestem czy poddajecie się regularie zabiegom kosmetycznym, jeśli tak to jakim? Stawiacie na zabiegi „mocno zadaniowe” czyli kwasy, redukcja przebarwień, zmarszczek, czy raczej lubicie podarować sobie trochę przyjemności oddając się podobnym zabiegom jak ten powyżej?

  • Z miłą chęcią odwiedziłabym to miejsce 🙂

  • Ja jakbym mogła to codziennie siedziałabym w gabinecie kosmetycznym…no ale fundusze na to nie pozwalają 😀 Jak chodzę do kosmetyczki to raczej na takie rutynowe zabiegi typu regulacja brwi czy manikur 😉 W takim prawdziwym salonie SPA jeszcze nigdy nie byłam, ale marzy mi się taka wizyta. Masaż czekoladą…mmmm 😀

    • Warto sobie odłożyć do skarbonki na takie przyjemności.

  • P.S. Strasznie mi się podoba wygląd Twojego bloga 🙂

    • Dziękuję Kochana 🙂 napracowałam się nad nim wczoraj trochę, choć nadal sporo mi brakuje do poziomu master ninja of html 😉

  • Miałam okazję skorzystać z zabiegu w tym Instytucie zimą, tyle, że mój był wykonany na twarzy. Muszę przyznać, że nawet pomimo małej tortury, jaką jest manualne oczyszczanie twarzy, pozostałe części zabiegu tak bardzo mnie zrelaksowały, że byłam bardzo bliska ucięcia sobie drzemki już na fotelu 😀

    Opis Twojego zabiegu też mocno na mnie podziałał! Muszę sobie sprawić kiedyś taki prezent, tym bardziej, że już wiem, że warto 🙂

    • Niestety zabiegi typu oczyszczanie do przyjemnych nie należą, ale dobrze wiedzieć, że i w takim przypadku tamtejsi specjaliści dbają o Twój spokój i relaks.

  • O a jaki mamy podobny szablon 🙂 Wchodząc do Ciebie już się wystraszyłam, że to u mnie jest coś nie tak bo przecież w Konstancinie nie byłam ;-).
    Pozdrawiam

    • Hahaha faktycznie mamy podobne 🙂 u Ciebie troszkę inaczej, ale podoba mi się.

  • Pingback: Jesienni ulubieńcy 2015 - Life in Colour()