strefa beauty

Mój TOP 3 kremów do twarzy na okres jesienno-zimowy

Napisane przez Margareta

Jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o wybór kremów do twarzy. Niby nigdy specjalnie się nie sparzyłam i żaden krem nie zrobił mi na twarzy masakry rodem z filmu „Teksańska masakra piłą mechaniczną” ale… no właśnie, może moja przezorność tutaj skutkuje i nie pozwala na poważniejsze wpadki. Mając jednak skórę mieszaną i coraz bardziej dojrzałą (eeech…) staram się dobierać takie kremy, które zadbają o nią w szczególny sposób. Przedstawiam zatem mój TOP 3 najbardziej trafionych kremów do twarzy.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, zadania jakie stawiam przed kremem:

  • nawilżenie – jak najbardziej pożądane przez skórę w wieku 30+
  • odżywienie – ze względu na to, że mało się dotleniam i dużo pracuję przed komputerem moja skóra czasami traci energię i robi się szarawa. Zatem poszukuje kremu, który ją zregeneruje i doda kolorytu.
  • ujędrnienie – to kolejny wymóg, by spowolnić biegnący czas i efekty jakie odciska na skórze
  • brak przetłuszczania – moja skóra mieszana, czasem sama nie wie czego chce i zadanie pielęgnacji bez efektu błysku niczym na licu „córki króla smalcu” (cyt. Arsenic) jest wymaganiem podstawowym.

Gotowa? To jedziemy!

APIS – Serum do twarzy z Wit. C i białymi winogronami

2

Krem dedykowany do cery naczyniowej czyli takiej jak moja i przyznam szczerze, że podczas używania tego kosmetyku jest w siódmym niebie. Serum ma fantastyczny zapach świeżych winogron, ma lekka konsystencję i świetnie się wchłania. Niech Cię nie zmyli nazwa „serum” ponieważ kosmetyk nie ma nic wspólnego z lejącymi się, rzadkimi specyfikami. Jest średnio-gęstym kremem o doskonałym działaniu. Zawarta w nim witamina C nie tylko wzmacnia naczynia krwionośne, ale i dodaje blasku poszarzałej cerze. Krem ten z pewnością dodaje energii i zdrowego wyglądu wypoczętej skóry. Zdecydowanie mój hit i w dodatku rewelacyjna cena 🙂 (35 zł)

Arkana – Sakura krem naprawczy do cery wrażliwej

3

Ten krem był dla mnie nie lada zaskoczeniem. Wyobraź sobie gęsty, treściwy krem. Na początku byłam przerażona, bo bałam się że przetłuści już i tak tłustą strefę T na mojej twarzy. Na szczęście ten krem to prawdziwa niespodzianka. Pomimo „konkretnej” konsystencji krem błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki na skórze. Bez problemu mogłam zaraz po aplikacji zrobić makijaż, a i po kilku godzinach nie pojawiało się niespodziewane błyszczenie. Jeśli chodzi o działanie to jak inne produkty Arkany, spełnia oczekiwania i obietnice producenta. Zregenerowana skóra i zwiększona gęstość to podstawowe efekty używania tego kremu. Dodatkowo zauważyłam, ze skóra zrobiła się bardziej miękka i nawilżona. Moim zdaniem krem ten jest świetnym wyborem na okres jesienno-zimowy, bo okrywa skórę ochronnym płaszczykiem i nie daje się niskim temperaturom i ostrym wiatrom. (cena 105 zł)

Purles – Odnawiający krem złuszczający

4

Poznałam go podczas zeszłorocznych zabiegów rozjaśniania przebarwień kwasami Purles. Używałam jako specyfik podtrzymujący i wzmacniający działanie zabiegów. Jego głównym zadaniem jest rozjaśnianie przebarwień, co czyni dzięki składnikom takim jak: kwasy AHA (glikolowy, migdałowy, cytrynowy oraz mlekowy). Dodatkowo dba o nawilżenie i ujędrnienie skóry, więc idealnie pasuje nie tylko dla skór bardziej dojrzałych, ale dla tych, które zmęczone są ostrym zimowym powietrzem i wysuszone upałem z grzejnika. To doskonały wybór na zimowa porę, kiedy możemy troszkę poszaleć z kwasami nie narażając się na opłakane skutki uboczne. Lekka konsystencja powoduje, że krem nie obciąża skóry i szybko się wchłania, a co za tym idzie wykonanie makijażu tuż po aplikacji nie przysparza żadnych problemów. (cena 98 zł)
Jeśli masz podobne wymagania do moich i szukasz konkretnych efektów za umiarkowane pieniądze, to śmiało sięgaj po któryś z moich ulubieńców. Jeśli natomiast masz inną skórę i znalazłaś swoich ulubieńców koniecznie podziel się nimi w komentarzu. Niech posłużą innym 🙂