strefa beauty

Oczyszczanie twarzy z Organique

Napisane przez Margareta

Zazdroszczę posiadaczom normalnej cery.

Przy domowym zabiegu oczyszczania czy złuszczania wystarczy porządny peeling i buźka po takim szorowaniu jest promienna i gładka. Moje naczynka na twarzy po czymś takim chyba by oszalały i „odwdzięczyły” soczystym rumieńcem nie znikającym przez co najmniej kilka dni. Poszukiwania kosmetyku, który z jednej strony nie podrażni cery, a z drugiej będzie skuteczny przypominają czasem poszukiwania Świętego Graala. Przez moje ręce przeszły już peelingi enzymatyczne, które, albo były nieskuteczne i efekt po ich użyciu był bardzo mizerny, albo mimo obiecanej delikatności pozostawiały zaczerwienioną skórę. Nie wspomnę już o opisach sposobu użycia… bo co to ma znaczyć: „zostawić na skórze przez kilka minut”? Kilka to jest 4 czy 8? eeech… Po kolejnym fiasku przyszedł czas na dalsze poszukiwania.

Do rzeczy…

Doceniając oferowane kosmetyki marki Organique, w pierwszej kolejności zdecydowałam się na ENZYMATIC PEELING & HERBAL. Peeling enzymatyczny w formie gęstej ziołowej pasty wyglądał obiecująco, więc dałam mu szansę. Jak na Organique przystało, kosmetyk ma przyzwoity skład i przyjemną „pastowatą” konsystencję, a umieszczenie kosmetyku w słoiczku pozwala na zużycie go do ostatniego grama. Wracając do składu to peeling łączy w sobie złuszczające działanie kwasów owocowych i enzymów z oczyszcającą glinką kaolin. Ekstrakty z ziół takich jak prawoślaz, melisa i krwawnik zapewniają łagodzenie stanów zapalnych i zapobiegają podrażnieniom a wyciąg z ziaren jęczmienia ma za zadanie łagodzić zaczerwienienia skóry.

2

Po zabiegu wykonanym ENZYMATIC PEELING & HERBAL moja skóra jest dopieszczona. Oczyszczenie i łagodzenie to główne zalety tego kosmetyku, więc ten peeling zdecydowanie zasługuje na uwagę włascicieli skór wrażliwych i borykających się z popękanymi naczynkami. Używam go 2-3 razy w tygodniu jako uzupełnienie tradycyjnego oczyszczania. Niestety brakowało mi przy nim tego odczucia idealnie gładkiej skóry, więc szukałam dalej.

W poszukiwaniu doskonałości

Mój drugi wybór padł na Savon Noir czyli roślinne mydło wytwarzane tradycynymi metodami rodem z Maroka. Czarne mydło wytwarzane jest z czarnych oliwek i oleju oliwnego, a jego pielegnacyjne działanie znane jest od wieków. Ma doskonałe właściwości złuszczające i idealnie spełnia moje wymagania. Skóra po oczyszczaniu Savon Noir jest niebiańsko gładka. Z uwagi na to, że jednak mydełko to nieco wysusza moją (mieszaną) skórę, stosuję je maksymalnie raz w tygodniu. Jeśli posiadasz skórę tłustą i problematyczną z pewnością będzie to jeden z Twoich ulubionych kosmetyków. Moje serce podbił już po pierwszym zastosowaniu.

3

 

Z doświadczenia wiem, że czarne mydła miewają różną kosnystencję, od lekko lejącej po bardzo zbita i twardą. Savon Noir z Organiqie jest średnio twarde i na początku może sprawiać nieco trudności w rozmydleniu i rozprowadzeniu na skórze. Myślę jednak, że jeśli je wypróbujesz znajdziesz swoją metodę aplikacji.

Jeśli masz jakieś doświadczenia z oczyszczającymi kosmetykami Organiqie podziel się nimi w komentarzu. A może masz swój hit innej marki?