strefa opinii

Piekło kobiet – wersja 2.0

Napisane przez Margareta

Od kilku dni męczą mnie myśli o tym co dzieje się w sprawie zaostrzenia prawa aborcyjnego. Myślałam, że ciemnotę i zacofanie rodem z Salwadoru mamy dawno za sobą. O durna ja! O ile przejście samego projektu ustawy złożonego przez Inicjatywę „Stop Aborcji” do dalszego procedowania przez komisje sprawiedliwości i praw człowieka nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem to naiwnie wierzyłam, że projekt ustawy liberalizującej prawo i jednocześnie stanowiącej przeciwwagę dla pierwszego projektu także przejdzie przez głosowanie i będzie poddane dalszym dyskusjom. Niestety, mój ograniczony, wszak kobiecy mózg, liczył na sprawiedliwość w tej materii jednak zawiódł się sromotnie. Od kilku dni zastanawiam się jak ubrać swoje myśli w słowa by czytających chwycić jeśli nie za serce to przynajmniej za gardło. By zabrzmieć dosadnie, ale nie tendencyjnie, zachęcić do działania i zmotywować do postawienia się planowanym zmianom. Niezależnie co wyjdzie mi z tego wpisu nie chcę pozostać niema wobec obecnej sytuacji.

Punkt widzenia

Być może wiesz, że kilka tygodni temu urodziłam śliczną, filigranową córeczkę. Zdrową. Moja ciąża przebiegała bez jakichkolwiek zakłóceń czy upierdliwych dolegliwości, a po porodzie błyskawicznie doszłam do siebie. Wiem, miałam sporo szczęścia. Paradoksalnie to szczęście każe mi myśleć o tym z czym zmagają się kobiety, które tego szczęścia nie mają. Ból, rozterki moralne, rozpacz, strach. To pewnie tylko wierzchołek góry negatywnych emocji jakie czują kobiety, które tracą ciąże lub muszą zdecydować się na terminację z przyczyn medycznych czy też rozdartych moralnie decydujących o tym czy przerwać tę pochodzącą z gwałtu.

Kiedy leżałam na sali pooperacyjnej wraz z dwiema innymi kobietami przywieziono nam czwartą do kompletu. Kobieta miała wykonane cesarskie cięcie, gdyż poród zaczął się znacznie wcześniej niż powinien. To był 28 tydzień ciąży. Maluszek oczywiście zaraz po porodzie trafił pod odpowiednią opiekę specjalistów, a kobieta z duszą na ramieniu do naszej sali. Kiedy tak leżałyśmy sobie czekając aż znieczulenie przestanie działać, ów nowo przybyła pacjentka podzieliła się z nami swoją historią. To była jej druga ciąża. Wyczekana, upragniona, kto wie, może i nawet wymodlona. Pierwsza skończyła się poronieniem w 21 tygodniu. Mam nadzieję, że w chwili gdy ta kobieta po poronieniu trafiła na salę zaopiekowali się nią lekarze i psycholog. Wyobraź sobie teraz, że gdyby obowiązywało zaostrzone prawo najpewniej pierwszą osobą jaką ujrzałaby przy swoim łóżku po tym wielkim nieszczęściu jakie ją spotkało  byłby prokurator zadający pytania czy to poronienie to aby na pewno takie przypadkowe. Bo może ona wcale tej ciąży tak bardzo nie chciała i „nie oszczędzała” się zanadto? Czy tylko części społeczeństwa wydaje się, że takie podejście jest nieludzkie? Czy faktycznie jest to reprezentatywna mniejszość skoro projekt pt.”Ratujmy Kobiety” został upierdolony już na wstępie?

Nie jestem entuzjastką aborcji

Raczej traktuję ją jako zło konieczne, czy mniejsze zło. Nie pochwalam traktowania jej jako jednej z metod antykoncepcyjnych. Uważam jednak, że sumienie jak dupa, każdy ma swoje i powinien ze swoim ciałem postępować wedle niego. Choć od chwili gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży od razu „czułam”, że noszę w sobie dziecko to wiem, że takie pojmowanie sprawy jest podyktowane jedynie uczuciami przyszłej mamy, która starała się o dziecko i nie ma nic wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy czyli podejściem naukowym, które jasno stwierdza, że w 5 tygodniu ciąży w łonie kobiety jest zarodek a nie już człowiek.

Niezmiernie złości (tak na prawdę to wkurwia) mnie ograniczone podejście zwolenników ustawy zupełnie zakazującej aborcji i jednocześnie dziwi, że nie widzą, iż ta ustawa nie rozwiąże żadnego problemu. Wprowadzenie w życie wspomnianej ustawy nie spowoduje, że zabiegi przerywania ciąży nie będą wykonywane. Będą. Dopóki będzie zapotrzebowanie, będzie istniało także i podziemie aborcyjne oferujące zabiegi „przywracania miesiączki” w niekoniecznie najlepszych warunkach. Mam wrażenie, że wprowadzenie ustawy jedynie ukoi sumienia „obrońców życia poczętego”, którzy będą cieszyć się faktem, że oficjalnie aborcja jest w naszym kraju zabroniona i karana. Przypomina mi to postawy ludzi, którzy odwracają wzrok, zatykają uszy i uciszają tych, którzy głośno mówią o tym, że byli molestowani seksualnie przez członka rodziny lub kogoś z bliskiego otoczenia. Przecież tak łatwo jest udawać, że zło na tym świecie nie istnieje tym bardziej, że wyjście ze strefy komfortu jest bardzo bolesne. Oczywiście w sytuacji kiedy to „obrońcom życia” przytrafia się ciąża obciążona chorobą genetyczną cichnie w ich głowach głos o obronie życia poczętego, bo to przecież wyjątkowa sytuacja. To nie anonimowa ciąża jakiejś anonimowej kobiety, którą można potraktować jak instrument do donoszenia płodu. To konkretny przypadek, który wymaga bardzo „indywidualnego podejścia.”

Gdybym miała podsumować to co stoi za projektem ustawy „Stop aborcji” to z pewnością wymieniłabym:

– Uciszenie sumień hipokrytów organizacji „pro life”.

– Stastyczniy  (nie realny) spadek liczby aborcji. Podziemie aborcyjne i turystyka aborcyjna będą miały się doskonale.

– Brak pomysłu na edukację seksualną i realne zmniejszenie odsetka niechcianych ciąż.

– Brak działań wspierających politykę prorodzinną i zwiększenie przyrostu naturalnego w  naszym kraju.

– Utrudnienie czy wręcz uniemożliwienie badań i terapii prenatalnych.

Jeśli ktoś uważa, że jest to dobry projekt to delikatnie mówiąc jest w błędzie. Nie delikatnie zaś ujmując rzecz powiedziałabym, że się z męskim członkiem na głowy pozamieniał.

 

Jeśli chcesz poznać zdanie specjalistów oglądających z bliska życiowe tragedie polecam twojej uwadze dwa wywiady:

Wywiad z prof. Romualdem Dębskim z którego dowiesz się m.in. dlaczego projekt ustawy antyaborcyjnej bezpośrednio uderza w badania i leczenie prenatalne oraz jak reagują „obrońcy życia” gdy dziecko z zespołem Downa ma przyjść na świat w ich rodzinie.

Wywiad z lek. med. Anną Podstawską-Dziewit – ginekologiem-położnikiem, która zaprasza nas w podróż do przeszłości kiedy to również obowiązywał w Polsce całkowity zakaz przerywania ciąży. Szydełko, drut, śrubokręt to narzędzia, za pomocą których kobiety traciły ciąże a często nawet i swoje życie. 

Artykuł – Jeden argument – w dodatku bardzo trafny i moim zdaniem nie podlegający dalszej dyskusji. Po prostu trudno się z nim nie zgodzić.

Wiem co zrobić z niechciana ciążą – Z tego wpisu dowiesz się gdzie można szukać pomocy w sytuacji gdy konieczne jest przerwanie ciąży poza granicami naszego kraju.

Jeśli chcesz wyrazić swój sprzeciw wobec planowanemu łamaniu praw kobiet w Polsce, 3 października planowany jest strajk w całym kraju. Weź w nim udział. Więcej informacji w wydarzeniu Ogólnopolski Strajk Kobiet.