strefa lifestyle

Samochodem przez Bałkany cz.1 – przygotowania

Napisane przez Margareta

W tym roku chcieliśmy by było inaczej. Chociaż nawet w przypadku zorganizowanych wakacji nie pozwalamy na kierowanie naszym czasem na miejscu i jedyne do czego bezwzględnie musimy się dostosować to godziny wylotów, to teraz zależało nam na absolutnej wolności. Dodatkowo, w czasach regularnych plajt biur podróży opcja samodzielnej organizacji niosła mniejsze ryzyko niż można by się było spodziewać. Po przeliczeniu kilometrów, czasów przejazdu, kosztów i ocenie warunków klimatycznych nasza decyzja brzmiała: samochodem przez Bałkany. Pierwotnie w planach była Chorwacja, ale znajomi szybko zarazili nas Macedonią, a ja dodałam Czarnogórę w bonusie. W ten oto sposób powstał plan wycieczki, który zakładał dłuższy pobyt (5 dni) w Czarnogórze + jednodniowy wypad do Dubrownika, następnie przejazd do Macedonii i tam kolejne 3 dni na miejscu.

Sami sobie biurem podróży

Organizując samodzielnie wakacyjny wyjazd bierzesz na siebie wszystkie sprawy, o których często nawet nie myślisz lecąc w podróż z biurem podróży. Poniżej przedstawiam listę spraw wraz z informacjami, które mam nadzieję okażą się pomocne przy samodzielnej organizacji wakacyjnego wypoczynku za granicą.

Nocleg

Sprawdzonym i godnym zaufania portalem pośredniczącym w wynajęciu apartamentów jest Airbnb. Znajdziesz tam dowolny rodzaj kwater, od zwykłych pokoi po w pełni wyposażone mieszkania, chyba w dowolnym miejscu na świecie. Płatność dokonywana przez portal wymaga posiadania karty kredytowej, a pieniądze są blokowane do momentu twojego pojawienia się w zamówionym apartamencie. Dopiero wtedy pieniądze są transferowane do wynajmującego. Opisy i zdjęcia zamieszczone na portalu są na tyle dokładne, że obyło się bez większych niespodzianek. Od siebie dodam, że warto przed zamówieniem noclegu potwierdzić dokładną lokalizację pokoju. W przypadku noclegu w Czarnogórze okazało się, że mieszkanie nie znajduje się w miejscu oznaczonym na mapie, lecz ok 2 km od starego miasta. Nie był to dla nas wielki problem, ale jeśli nie lubisz zbytnio pieszych wycieczek warto upewnić się, że zamawiane miejsce pobytu jest dokładnie tam gdzie się spodziewasz. W przypadku Macedonii nie było już takiego problemu i absolutnie wszystko było jak trzeba. Jeśli zainteresował cię ten sposób rezerwacji możesz pobuszować po portalu, a ode mnie masz jeszcze zniżkę na pierwszy pobyt.

Transport

Przed wyjazdem warto zadbać o przegląd i sprawdzenie stanu technicznego samochodu. Chyba nikt nie chciałby ryzykować przymusowego postoju i wydatków, lub co gorsza wypadku w wyniku np. złej jakości klocków hamulcowych. Rzeczy o których warto pamiętać to olej, klimatyzacja, hamulce, chłodnica i ogólny stan auta. Niestety już kilkakrotnie słyszałam opowieści znajomych, którzy wracali z Chorwacji na lawecie. Koszty mimo ubezpieczenia na prawdę potrafią wyrwać z butów.

Kolejnym elementem dotyczącym transportu są opłaty za przejazd po drogach płatnych. Część państw, w przypadku naszej podróży to: Czechy, Słowacja, Austria, Węgry i Słowenia, wymagają zakupienia winiet. Możesz kupić je zaraz po przekroczeniu granicy w wyznaczonych miejscach lub jeszcze w Polsce w sklepach PZMotu. W przypadku Słowenii można dość łatwo ominąć autostradę wybierając inną drogę i zaoszczędzić na najdroższej winiecie z wymienionych ( 83 zł). Inne kraje jak Chorwacja, Macedonia i Serbia oferują system płatności taki jak w naszym kraju czyli płatność na bramkach. My zabezpieczyliśmy się w lokalną walutę, ale bez problemu można płacić także w Euro. Uwaga, nie wszystkie punkty poboru opłat oferowały płatność kartą, także warto mieć przy sobie gotówkę. Po Albanii, póki co, jeździmy za darmoszkę 🙂

Bałkany, Ohrid
Przepisy

O tym, że należy stosować się do lokalnych przepisów ruchu drogowego chyba nie muszę wspominać. Przed wyjazdem jednak warto sprawdzić jakie są wymagania względem wyposażenia samochodu. Oprócz apteczki (tu warto zweryfikować wymaganą zawartość, ponieważ w niektórych krajach wymagania różnią się od naszych) należy pamiętać o kamizelkach odblaskowych, uwaga na Słowacji powinny znajdować się wewnątrz kabiny samochodu, nie w bagażniku. Dodatkowo komplet żarówek i bezpieczników, trójkąt ostrzegawczy i linka holownicza dla spokoju ducha 😉

Mapy i nawigacja

Wyjeżdżając poza kraj taka osoba jak ja czyt. ciągle korzystająca z nawigacji, może mieć mały problem z uwagi na koszty transmisji danych w roamingu. Oczywoiście można posiłkowac się atlasem samochodowym, jednak to nie ten sam komfort, gdy coś samo ci mówi, że masz skręcić tu, lub zjechać tam. Dodatkowo kupowanie planów miast, w których się przebywa to gromadzenie niepotrzebnej makulatury, zatem polecam w zaopatrzenie się w elektroniczne mapy, które działają off-line i pokazują nasze położenie, a także pracują w trybie nawigacji. Sprawdziłam i z czystym sumieniem polecam dwie aplikacje do ściągnięcia na komórkę czy tablet. Pierwsza z nich to MapsMe. Bardzo, bardzo dokładna mapa, która sprawdziła się w podróżach pieszych lub w sytuacji gdy nawigacja zmuszała nas do jazdy drogą, która jeszcze nie była oddana do ruchu (mieliśmy 2 takie przypadki). Aplikacja ta nie ma opcji nawigowania, zatem należy traktować ją jak interaktywną mapę, która pokazuje nasze aktualne położenie. Drugą aplikacją, która przeprowadziła nas przez Bałkany jest HERE. To aplikacja która działa jak nawigacja, czyli po wpisaniu celu wyznacza nam trasę dojazdu. Poza wcześniej wspomnianymi przypadkami działa bez zarzutu. Pamiętaj, że w przypadku obu tych aplikacji należy przed wyjazdem ściągnąć mapy państw, które będziemy odwiedzać i zapisać je do późniejszego użytku off-line.

albania, bałkany

Bezpieczeństwo

W przypadku wyjazdu poza UE należy posiadać zieloną kartę do ubezpieczenia samochodowego. Jest wydawana ona bezpłatnie przez towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym posiadamy zwykłe ubezpieczenie auta i jej posiadanie jest często sprawdzane podczas przekraczania granic. Z uwagi na to, że lubię dmuchać na zimne zawsze posiadam pełny pakiet ubezpieczenia włącznie z asistance na możliwie duży limit holowania. Dodatkowo na czas podróży wykupiłam ubezpieczenie NW dla Adama i siebie, by w przypadku koniecznego leczenia, wypadku, transportu do kraju nie było problemów z dodatkowymi kosztami. Cena takiego ubezpieczenia to ok 50 zł od osoby i warto je mieć dla świętego spokoju.

W przypadku różnych niespodziewanych zdarzeń warto posiadać namiary kontaktowe na konsulaty polskie w państwach, w których zamierzasz gościć. Swoją podróż warto zgłosić także w portalu MSZ – Odyseusz, by w przypadku jakichkolwiek niespodziewanych sytuacji można było utrzymać kontakt z polskimi placówkami za granicą i otrzymywać ewentualne powiadomienia o sytuacji jeśli wybieramy się w miejsca niestabilne lub niebezpieczne.

 Keine Grenzen?

Przyzwyczaiłam się do podróżowania po strefie Schengen gdzie przekracza się granice bez zatrzymywania. O mały włos nie przekroczyliśmy w ten sposób granicy Słoweńsko-Chorwackiej zapominając, że ta druga jest w UE, ale nie jest jeszcze członkiem układu Schengen. W ostatniej chwili zatrzymaliśmy się z piskiem przed strażnikiem, gdyż zmylił nas brak jakiejkolwiek kolejki 🙂 zatem zalecam czujność w tej kwestii. Cała przeprawa przez Bałkany i granice z Chorwacji do Czarnogóry a później do Macedonii minęła nam bezproblemowo. Po przekazaniu paszportów strażnicy uśmiechali się kwitując „ok, you can go”. W drodze powrotnej do Polski, na granicy Serbsko-Węgierskiej (Röszke) musieliśmy otworzyć bagażnik i wyspowiadać się z przewożonych „suvenirów”. Podobnie było w momencie przekraczania granicy Czesko-Polskiej, gdzie w Cieszynie, przed wjazdem na most graniczny zatrzymała nas wewnętrzna straż i poprosiła o przejrzenie bagażnika. W obu przypadkach pytano nas o przewóz papierosów i alkoholu. Mieszcząc się w wyznaczonych limitach nie spotkają nikogo żadne problemy. W przypadku towarów niedozwolonych jak np. wyroby z mleka należy się nastawić na to, że strażnicy mogą je zarekwirować celem utylizacji. Po utracie smakowitych serów z Macedonii może być to dość bolesne, więc doradzam zupełnie zrezygnować z przewozu tego typu towarów lub przewozić małą ilość, która tak nie zaboli w przypadku wpadki 😉

Bałkany, Czarnogóra, wyspa św. Stefana

Do you speak English?

Posługując się językiem angielskim nie będziesz mieć większych problemów z komunikacją w Chorwacji i Macedonii. Czarnogóra niestety słabo włada tym językiem poza obsługą w restauracjach czy sklepach w większych ośrodkach turystycznych. Z lokalsami trzeba porozumiewać się po polsko-serbsku dodając do tego body language 😉 Serbski był dla mnie trudny do zrozumienia zwłaszcza, że często ludność lokalna nadawała z prędkością karabinu maszynowego dodając na końcu „rozumisz?”…. no nie rozumim 🙂 Na taką okoliczność warto sobie przygotować kilka podstawowych zwrotów i zapytań by dogadać się w sklepie czy na ulicy. Adam, na potrzebę naszego wyjazdu stworzył za pomocą Google Translator coś w rodzaju małych rozmówek, które pomogły nam wielokrotnie. W Macedonii było znacznie prościej. Jeśli ktoś nie mówił po angielsku my mówiliśmy po polsku, a on odpowiadał po macedońsku i wszystko było jasne. Nastawienie Macedończyków było tak ciepłe i otwarte, że trzeba było mocno się starać by nie dojść do porozumienia.

Tak przedstawia się pokrótce moja lista przygotowań. Jeśli masz jakieś dodatkowe pytania lub chcesz dodać swoje spostrzeżenia, doświadczenia z podroży organizowanych samodzielnie śmiało wrzucaj w komentarzu.

  • Imponująca wyprawa..Nie jestem kierowca i raczej nie będę dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem wyprawy w takim wydaniu..a jeszcze ta sytuacja z psem, która opisywalas hmm nie pamietam już gdzie.. W każdym razie że znalazłaś mu bezpieczne schronienie to już w ogóle..czapki z głów 👍👍

    • Nigdy nie mów nigdy 🙂 O wrażeniach z samej podróży też pewnie napiszę, bo wydarzenie z psiakiem, które spotkało nas w Czarnogórze zaważyło też na naszym postrzeganiu tego kraju.

  • Pingback: Samochodem przez Bałkany cz. 2 - wrażenia - Life in Colour()