strefa lifestyle

Samochodem przez Bałkany cz. 2 – wrażenia

Bałkany, Balcans, Tivat
Napisane przez Margareta

Bałkany to całkiem spory kawałek ziemi i niestety nie udało nam się podczas tegorocznych wakacji odwiedzić wszystkich państw wchodzących w skład tej części Europy. Przez część krajów jedynie przejechaliśmy, w innych zatrzymaliśmy się na chwilę, a w dwóch na nieco dłużej. Jeśli ciekawi cię gdzie byliśmy, co widzieliśmy i które miejsca polecamy zapraszam do czytania.

Plan podróży od startu z Warszawy do powrotu obejmował następujące kraje:

Czechy – Austria – Słowenia – Chorwacja – Bośnia i Hercegowina – Czarnogóra – Albania – Macedonia – Serbia – Węgry – Słowacja.

Na kilka dni zatrzymaliśmy się w Czarnogórze i Macedonii. Jeden dzień spędziliśmy także w Chorwacji, a konkretnie w Dubrowniku i okolicach.

Czarnogóra

Czarnogóra

Wybrzeże tego kraju to przede wszystkim bajeczne widoki. Góry moczące swoje stopy w morzu, krystaliczna, ciepła woda i klimatyczne zabytkowe miasteczka. Ciekawym wrażeniem jakie doświadczamy spędzając wakacje w Zatoce Kotorskiej to odczucie jakbyśmy byli nad ogromnym jeziorem, a nie nad morzem. Linia brzegowa wije się tak finezyjnie, że gdziekolwiek jesteśmy widzimy drugi brzeg przez co patrząc na morze widzimy malownicze krajobrazy gór schodzących do wody.

Czarnogóra

Jeśli chodzi o infrastrukturę, to nie mieliśmy do niej żadnych zastrzeżeń, jednak kierowcy jeżdżą w mocno „bałkańskim” stylu. Jeśli  jakieś auto wyjeżdża z drogi podporządkowanej możemy być pewni, że wyjedzie nam przed maskę i nie będzie to odosobniony przypadek spowodowany roztargnieniem. Co do komunikacji w języku angielskim to mieliśmy pewien problem. Oczywiście w restauracjach czy u lekarza można było porozumieć się w tym języku, jednak ludność lokalna i obsługa w sklepach nie mówiła po angielsku, więc my musieliśmy przejść przyspieszony kurs serbskiego 😉 W ośrodkach bardziej turystycznych jak Tivat czy Kotor jest oczywiście znacznie lepiej. Zapędzając się jednak w mniej turystyczne tereny polecam przygotowanie sobie kilka zwrotów by porozumieć się z „lokalsami”. Pół biedy jeśli mówią powoli, jednak bardzo rzadko przejmowali się faktem, że nie mówimy po Serbsku.

Tivat

wyspa św. Stefana

Ten kto przywykł do wakacji w bardziej rozwiniętych gospodarczo krajach, może być lekko rozczarowany. Ja spodziewałam się straganów i sklepików z lokalną żywnością i tradycyjnymi wyrobami, niestety oliwa był grecka, a sery macedońskie. Ludzie mili, ale nie ładują uśmiechem i zachowaniem moich akumulatorów jak Hiszpanie. Akumulatory ładują boskie widoki, które zapewniają reset każdemu, nawet najbardziej zestresowanemu podróżnikowi.  Pobyt w Czarnogórze był bardzo ciekawy, ale jednak nie na tyle bym chciała tam wrócić.

Chorwacja

W Chorwacji byłam już kilka lat temu jednak podczas tamtego pobytu nie udało mi się dotrzeć do Dubrownika. Tym razem postanowiłam nadrobić zaległości. Zanim jednak pogrążyliśmy się w zaułkach starego miasta pojechaliśmy kilka kilometrów na zachód by dotrzeć do ogrodów Trsteno Arboretum.

trstano arboretum

Jest to jeden z najstarszych w Europie ogrodów botanicznych, którego początki sięgają XV w. Dodatkowy smaczek tej historycznej przestrzeni dodaje fakt iż kręcono tam pewne sceny do Gry o Tron 🙂 a ja jako fanka, nie mogłam sobie odmówić przyjemności spacerowania po ogrodzie, w którym przechadzała się Sansa Stark czy Tyrion Lanister.

Dubrownik

Dubrownik stanowił zupełne przeciwieństwo spokojnych ogrodów i przywitał nas tłumem, zgiełkiem i brakiem wolnych miejsc parkingowych. Po kilku rundkach wokół zabytkowego starego miasta trafiliśmy w końcu na parking miejski. Po przemknięciu przez wąskie i zabytkowe uliczki dotarliśmy do bram historii. Miasto wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO zachwyca architekturą i klimatem. Tłumy turystów nieco zaburzają ten klimat, ale i tak jest co podziwiać. Galerie, pałace, kościoły, baszty, zakony, place i mury miasta, które niegdyś było potęgą handlu i dobrobytu nadal zachwycają urokiem i stanem w jakim są utrzymane.

Dubrownik

Dla łowców bardziej lokalnych (tubylczych) widoków polecam spacer wzdłuż portu do dzikiego kamienistego wybrzeża, gdzie miejscowa ludność i nieliczni turyści cieszą się urokami słońca, wody i skoków z wysokości. Gdybym miała dać jedną wskazówkę dla wybierających się do Dubrownika, poleciłabym zabrać ze sobą sporą sumę pieniędzy. Jak przystało na tak popularne ośrodki turystyczne ceny są wysokie. Oczywiście spodziewaliśmy się tego, ale rzeczywistość przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Godzina na parkingu miejskim to ok 25 zł, wejściówki do muzeów wahają się od 40 do min. 60 zł od osoby, szklanka lemoniady 20 zł, drożdżówka 15 zł 🙂

Albania

Przed wyjazdem z Polski podróż przez Albanię budziła moje największe obawy. Opowieści o słabej jakości drogach, wszechobecnej policji, która tylko czyha by wyciągnąć łapówkę od turystów i przepisy drogowe, których niemalże nie ma, spędzały sen z powiek. Prawda okazała się jednak nico inna. Przez Albanię niestety tylko przejeżdżaliśmy w drodze do Macedonii, jednak te kilka godzin podróży pozwoliło mi wyrobić sobie jakieś zdanie na temat podróżowania przez ten kraj.

Albania Tirana

Drogi w Albanii są świetnej jakości. Warto pamiętać, że mieszkańcy tego kraju stosunkowo od niedawna (od lat 60′ XX w) mogą posiadać samochody. Do tego czasu ten przywilej należał się tylko dygnitarzom. Zatem infrastruktura jest stosunkowo młoda i niezbyt wyeksploatowana. Co do policji to faktycznie jest jej bardzo dużo. Przemierzając odcinek ponad 300 km naliczyłam przynajmniej kilkanaście patroli, które dość często kontrolowały lokalnych kierowców. Nas nie zatrzymał nikt i mam wrażenie, że fakt bycia turystą (bariera językowa) troszkę nam pomógł, co nie oznacza, że łamaliśmy przepisy. Jeździliśmy ostrożnie i zgodnie z dozwoloną prędkością by oczywiście nie kusić losu. Jakość jazdy miejscowych kierowców, zwłaszcza w Tiranie, pozostawia jednak bardzo wiele do życzenia. Tam na prawdę nikt nie zaprząta sobie głowy drugim kierowcą. Zmiana pasa przez zajeżdżanie drogi, utrudnianie zjazdu z ronda to nie jedyne przykłady. Aż dziw bierze, że za szalony przejazd przez Tiranę zapłaciliśmy jedynie przytartym lusterkiem.  Wschodnia część kraju jest bardziej górzysta i malownicza. Klimatu dodają stragany przy drodze z lokalnym winem, oliwą, warzywami, owocami i przetworami.

Macedonia

 

Macedonia - Ohrid

Kraj, który będę wspominać z sentymentem to z pewnością Macedonia, a w szczególności Ohrid położony w górach nad Jeziorem Ochrydzkim, który jest kolebką cyrylicy i kulturową stolicą tego kraju. W czasach świetności miasto liczyło 365 cerkwi, z których kilka zachowało się do dzisiejszych czasów. Część z nich jako muzea, inne jako czynne ośrodki kultu.

Ohrid

Ohrid (po polsku Ochryda) zachwyciło mnie życzliwością i ciepłem mieszkańców. Ci są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów, niezwykle pomocni i gościnni. Chętnie służą radą i wskazują drogę, jeśli tylko zauważą skonsternowanego turystę pochylającego się nad mapą.

Ohrid

Krystalicznie czyste jezioro z przejrzystością do ok 20m to jedna z atrakcji tego miejsca. Dodatkowo restauracje z lokalnym jedzeniem, targ obwieszony warkoczami suszonej papryki, sklep z serami i oliwkami czy jedyny w mieście sklepik z baklawą to dodatkowe bonusy pobytu w Ohridzie. O ile w Czarnogórze odpoczywałam dzięki widokom, to tu do widoków dołączył wspaniały klimat tworzony przez lokalnych mieszkańców.

15 - Kopia

Jeśli chodzi o moje wrażenia, to pokrótce chyba tyle. Oczywiście nie jestem w stanie zmieścić wszystkich wspomnień i emocji jakie towarzyszyły mi podczas tej podróży, ale mam nadzieję, że zdjęcia stanowią jakąś namiastkę. Dla osób planujących wakacyjną podróż samochodem przez Bałkany polecam przygotowanie się z atrakcji i poddanie się chwili będąc już na miejscu. Jeśli szukasz wskazówek czy podpowiedzi jak zaplanować taką podróży polecam ci mój wcześniejszy wpis: Samochodem przez Bałkany cz. 1 – przygotowania.