strefa beauty

Secrets of Beauty czyli co blogerzy robią jesienią nad morzem?

Gdynia, blog, podróże
Napisane przez Margareta

To była już czwarta edycja spotkań Secrets of Beauty – porozmawiajmy o urodzie czyli nierutynowych spotkań blogerów urodowych. Dzięki ciężkiej pracy i organizacji Michała z bloga Twoje Źródło Urody tym razem spotkaliśmy się w pierwszy weekend października w ośrodku Natura Park w Ostrowie. W leśnym zaciszu mieszkaliśmy w czteroosobowych domkach, które ze swej nowości pachniały drewnem. Ja już tradycyjnie dzieliłam pokój z Moniką z bloga Moment Urody. Monia, to moja najdłuższa blogowa znajomość, która pierwotnie rozwijała się na odległość, ale dzięki spotkaniom i różnym zjazdom mogła przerodzić się w fantastyczną relację na żywo.  Wyjazd ten był dodatkowo wyjątkowy ze względu na Michała i moje urodziny, które obchodziliśmy wspólnie w towarzystwie blogerskiej braci 🙂

Już wielokrotnie wspominałam o tym, że spotkania Secrets of Beauty to bardzo wyjątkowe wydarzenie. Nie chodzi tu o klepanie się po plecach, spijanie z dziubków i podarunki, tylko o zdobywanie nowej wiedzy i łapanie nowinek, które wchodzą na nasz rynek, bądź produktów lub trendów wartych szczególnej uwagi. To jedyne spotkania dla blogosfery urodowej, które stawiają na wiedzę, a nie czystą reklamę, za co zyskują szczególne uznanie uczestników zarówno po stronie blogerów jak i gości merytorycznych.

Skupiając się zatem na ciekawostkach z IV edycji Secrets of Beauty z przyjemnością donoszę że:

 

Life in Colour - PierreRene 1

Life in Colour - PierreRene 2

Life in Colour - PierreRene 3

PierreRené – marka kosmetyczna, której mój pierwszy tusz do rzęs (ten w seledynowym opakowaniu) wspominam z wielkim sentymentem, ma się doskonale i na bieżąco podąża za trendami. Oprócz tradycyjnych kosmetyków do makijażu posiadają w swoim asortymencie np.  fluid pielęgnacyjny – Medic Care Foundation, lakiery hybrydowe, które podobno (co jest rzadkością) można nakładać także na paznokcie utwardzane akrylem i konturówki do ust – Lip Matic, które są dla mnie prawdziwym odkryciem. Trwałość makijażu ust wykonana za ich pomocą jest wprost powalająca. Jeśli zatem zależy Ci na jakości i trwałości w dobrej cenie te konturówki jak i ich siostrzana odmiana do powiek to prawdziwy „must have” w kosmetyczce. Dzięki warsztatowi zorganizowanemu przez markę miałam okazję wymazać się niemal wszystkim i wyrobić sobie wstępną opinię po pierwszych wrażeniach. 

Life in Colour - DermoFuture

Dermo Future Precision – Anna Rolf, przedstawicielka marki opowiedziała nam o zaletach mezorollera i przyznam szczerze, zachęciła mnie do użycia tego przyrządu. Co nie dla wszystkich jest oczywiste, nasza skóra ma zadanie przede wszystkim ochronne i nie wpuszcza wgłąb naszego ciała byle czego. To dlatego większość kremów działa bardzo powierzchownie, na jej górne warstwy i nie przynosi długotrwałych efektów. Mikronakłucia wykonywane mezorollerem pozwalają dotrzeć substancjom czynnym znacznie głębiej i spotęgować efekty stosowanych specyfików. Rollera można używac także przy skórze naczynkowej, co bardzo mnie ucieszyło. Przeciwwskazaniem jest jednak skóra trądzikowa. Produktami kosmetycznymi, które mnie zainteresowały jest serum regenerujace i rozjasniające przebarwienia z witaminą C, o którym niebawem opowiem więcej oraz olejowy peeling do ciała Spa Vintage Body Oil o fantastycznym działaniu nawilżającym i boskim zapachu.

ilua, krem, peeling, scrub

Ilua – ta marka jak i jej założycielka, Magdalena Aleksandrowicz, to zawsze gwarancja najwyższej jakości i satysfakcji. Markę poznałam na wcześniejszych warsztatach SoB i zauroczona nabyłam dwa produkty. O tym jak się u mnie spisały przeczytasz o tutaj. Jak już wspominałam, warsztaty, to nie tylko przedstawienie marek, ale także duża dawka wiedzy. Podczas wykładu Pani Magdy dowiedzieliśmy się jak interpretować oznaczenia dat ważności kosmetyków. W skrócie: jeśli na opakowaniu oprócz znaczka PAO (otwarty słoiczek), który pokazuje długość przydatności kosmetyku po otwarciu, znajdziemy także datę ważności możemy uznać, że kosmetyk nie ma dłuższego terminu ważności od dnia wyprodukowania niż 30 miesięcy. Oznacza to, że mimo użytych konserwantów nie jest zbytnio nimi naszpikowany. Jeśli jednak na kosmetyku nie ma daty ważności oznacza to, że jego termin przydatności jest dłuższy niż 30 miesięcy od daty produkcji i zgodnie z obowiązującymi przepisami producent nie ma obowiązku oznaczać tej daty. Jest to jednak dla nas sygnał, że środków konserwujących jest tam całkiem sporo, więc jesli starasz się minimalizować ich ilość w swoim otoczeniu warto zwrócić na to uwagę.

„Niechlubne” parabeny także miały swoje miejsce podczas wykładu. Jak zauważyli widzowie mojego Peroiscope’a, warto jednak zrewidować swoją wiedzę i nie karmić się wszystkim co znajdziemy w internecie bez zastanowienia. Parabeny jako środki konserwujące znane są od lat, są doskonale przebadane i jako jedne z nielicznych zostały dopuszczone do stosowania w przemysle farmaceutycznym, co nie powinno umknąć naszej uwadze.

Dzięki Pani Magdzie dowiedzieliśmy się także jak określić przybliżone stężenia substancji czynnych w kosmetyku. Wiedząc jakie jest dopuszczalne stężenie jakiegoś składnika np. konserwantu, kwasu hialuronowego czy substancji zapachowej możemy stwierdzić czy obecność innych składników jest faktycznie celowa pod wzgledem pielęgnacyjnym czy jest to jedynie chwyt marketingowy. I tak jeśli jakiś składnik, którego dopuszczalne stężenie jest dość wysokie lub sięga nawet 100% znajduje się poniżej konserwantu możemy łatwo stwierdzić, że jego działanie będzie znikome. Nie zapominaj jednak o tym, że niektóre substancje czynne mogą występować w stężeniu np. 1% i jest to ilość zupełnie wystarczająca.

Dermaglin – polska marka obecna na rynku od wielu lat,  była dla mnie małym zaskoczeniem, ponieważ mimo zamiłowania do domowej pielęgnacji nie natknęłam się na nią wcześniej. Maseczki zawierające glinkę kambryjską na przeróżne problemy skórne będą w najbliższych miesiącach stałym gościem na mojej twarzy 😉

plus dla skóry, pielęgnacja, krem

Plus dla Skóry – to polska nowa marka apteczna,  oferująca kosmetyki pielęgnacyjne, bazująca na doświadczeniu i dorobku takich marek jak Ziaja, FLOSLEK czy Oceanic. Idąc tym śladem mogę założyć, że jakość i działanie jej produktów może nie będzie zniewalające jednak całkiem solidne i przez wielu doceniane. Ubolewam jednak nad tym, że część merytoryczna była bardzo słabo dopracowana. Powielanie mitów nie służy raczej dobremu imieniu, ale to potknięcie składam na karb małego doświadczenia i stosunkowo krótkiej obecności na rynku kosmetycznym.

świece, light

Fabryka Świec Light – tu choć niekosmetycznie, było bardzo ciekawie. Z Jackiem, właścicielem firmy mogłabym przegadac całe godziny jesli nie dni rozprawiajac o zapachach, świecach czy knotach. To prawdziwy pasjonat w tej dziedzinie i nic dziwnego, że stworzył tak świetne produkty. Przez cały warsztatowy dzień aromatyczne świece umilały nasze otoczenie, by pod koniec dnia wybuchnąć feerią kolorów i zapachów podczas spotaniały przy grillu. Frabryka Świec Light to doskonałej jakości świece zapachowe i zwykłe, woski, lampiony parafinowe i świece typu everlasting z wymiennymi wkładami. Zapachy mnie oczarowały, a wiem co mówię, bo w „biznesie zapachowym” mam pewne rozeznanie. Moim zdaniem jakością nie ustepują amerykańskim odpowiednikom, a cena pozytywnie powala na kolana. Duża świeca zapachowa kosztuje np. 40 zł podczas gdy za zagraniczny odpowiednik musimy zapłacić około 100 zł. Z resztą warto przekonac się samemu. Do końca listopada masz ode mnie jeszcze zniżkę -10% na zakupy w sklepie hurtowniaswiec.pl . Wystarczy podać super tajny kod: B1EZKQX2 🙂

Baltic, blogger, travel

Life in Colour - bloggers

Life in Colour - Secrets of Beauty

Jeśli chodzi o doniesienia to byłoby na tyle. Po całodniowych warsztatach nadszedł czas na urodzinowego grilla i blogerską biesiadę przy cydrze, mięsiwie i torcie. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy dodatkowo postarali się umilić mi ten pobyt zarówno swoją obecnością jak i podarunkami. Michałowi dziękuję za zaproszenie i zorganizowanie świetnego weekendu warsztatowego. Dzięki także za podglądanie na Periscope, to dla mnie spora frajda gadania do ludzi na żywo, także jeśli masz ochotę zapuszcać żurawia do blogerskiego świata znajdź mnie @MZdunkova i wciśnij subskrybcję. W planach krótkie relacje z Meet Beauty i zobaczymy co jeszcze 🙂

 Firmy - IV SoB SOB - COLLAGE