strefa beauty

Stylizacja ekstremalna z Joico Structure

Napisane przez Margareta

Po wieloletnim noszeniu długich włosów zdecydowałam się na radykalne cięcie. Jeśli jesteś ze mną dłużej i pamiętasz czasy poprzedniego bloga wiesz, że miałam włosy bardzo długie, a od kwietnia zdobywam tajemną wiedzę jak postawić i wystylizować włosy krótkie. Wielokrotnie otrzymywałam pytania, czym układam włosy, że uzyskuję taki efekt, który jest w dodatku bardzo długotrwały. Dziś zamierzam się tą tajemną wiedzą podzielić J Przedstawiam zatem moją metodę w trzech prostych krokach.

Krok pierwszy – dobry nauczyciel

Moja wiedza i umiejętności nie byłyby pełne gdyby nie cenne wskazówki otrzymane od mojego stylisty, którym jest Kasper Muth. To on przy każdej wizycie pokazuje mi jak układać włosy i uczy jakimi kosmetykami mogę osiągnąć pożądany efekt. Jeśli Twój fryzjer jest „małomówny” w tej kwestii pociągnij go za język. Zbyt często słyszałam opowieści jak to jedna koleżanka czy duga wychodzą zachwycone z salonu, ale po pierwszym umyciu włosów stają przed lustrem z epickim pytaniem: „jak ja mam to teraz sama ułożyć?”. Zasady udanej stylizacji w domu są dwie: nauka przez stylistę i pracowanie o ile to możliwe na podobnych kosmetykach.

Krok drugi – narzędzia

Na szczęście wiele kosmetyków profesjonalnych możemy nabyć w salonach, więc połowa sukcesu za nami. Ja głównie operuję trzema produktami z linii Joico Structure i o nich dziś opowiem. Umyte włosy suszę suszarko-lokówką po uprzednim nałożeniu pianki (w tym momencie Syoss). Jednoczesne operowanie szczotką i zwykłą suszarką słabo mi wychodzi, a suszarko-lokówka sprawdza się całkiem dobrze. Po wysuszeniu czas na stylizację czyli:

  • Glue– wygląda jak klej, pachnie jak klej (taki dla dzieci) i działa jak klej. No po prostu jest klejem… do włosów. Ujarzmia włosy, nadaje kształt fryzurze i zapewnia długotrwały efekt. Włosy są po nim elastyczne i posłuszne.
  • Force – mocny lakier mokry, którego używam także do układania włosów i wzmocnienia działania produktu Glue. Z jednej strony pomaga przy układaniu, z drugiej utrwala fryzurę. Co ważne, należy uważać by znim nie przesadzić. Z uwagi na to iż jest to lakier mokry, jego nadmiar może spowodować obciążenie fryzury i jej opadnięcie, a przy sterczącym irokezie byłoby to nie wskazane.
  • Finish – to suchy lakier wykańczający. Stosuję go do „zamrożenia” gotowego efektu. Połączenie go z wcześniejszymi produktami sprawia, że fryzura jest nie do zdarcia. Wytrzymuje nie tylko całonocny bal, ale także i dobrze przespaną noc do samego południa. Po przebudzeniu moja fryzura jest niemal nienaruszona. Lekkie przeczesanie i mały psik lakieru Finish daje mi dodatkowy dzień ekstremalnego uczesania bez obaw, że coś się rozsypie.

Czuję, że to dopiero początek przygody z Joico Structure i niebawem skuszę się na kolejne produkty z tej linii.

Krok trzeci – pielęgnacja

Choć wspomniane kosmetyki stworzone są tak, by nie tylko tworzyć fantazyjne fryzury, ale by chronić nasze włosy, nie czarujmy się… trzeba to kiedyś zmyć dokładnie i zadbać by włosy były nawilżone i w dobrej kondycji. W tym pomagają mi niezmiennie kosmetyki z linii Joco Moisture Recovery (szampon i odżywka). Te komplementarne kosmetyki stworzone są tak, by dobrze oczyszczać, ale nie osłabić włosa. Działają one nawilżająco i są bezpieczne dla włosów farbowanych, czyli nie powodują wypłukania pigmentu. Utrzymują odpowiedni poziom kwasowo-zasadowy włosów i skóry głowy na poziomie pH 4,5-5,5, co także nie jest bez znaczenia. Pamiętaj, że zbyt niskie pH może prowadzić do łojotoku i przetłuszczania natomiast zbyt wysokie czyli zasadowe będzie oznaczało, ze nasza skóra łatwo może paść ofiarą bakterii, grzybów lub może stać się podatna na podrażnienia.

Tak właśnie wygląda moja stylizacja i pielęgnacja włosów. Jesli masz jakieś pytania, wątpliwości, cokolwiek… wrzuć w komentarzu.