strefa beauty

Moje ulubione kosmetyki do makijażu

makijaż, mac, ysl, too faced, dior, burberry, physicians formula, clarins, ulubione kosmetyki do makijażu
Napisane przez Margareta

To miała być trzecia odsłona wyzwania rzuconego przez portal Trusted Cosmetics jednak wydarzenia ciążowo-macierzyńskie nieco pokrzyżowały mi plany. Powolutku wracam do blogowego życia i   zapraszam na nieco spóźniony wpis a w nim moje ulubione kosmetyki do makijażu.

Kosmetyków kolorowych mam dość sporo, co więcej w większości to trafione wybory więc trudno było mi wybrać te absolutne perełki. Postanowiłam zatem pokazać te kosmetyki, po które najczęściej sięgałam w ostatnim czasie.

Makijaż twarzy

makijaż, mac, ysl, too faced, dior, burberry, physicians formula, clarins

Egg Pore Nose Pack Package – Tonymoly – to dość ciekawa baza pod makijaż mająca na celu zmniejszenie widoczności porów i wygładzenie cery. Oczywiście nie czarujmy się, nie daje nam efektu photoshopa, jednak wygładzenie jest dość widoczne. Na uwagę zasługuje fakt, iż nie jest to tradycyjny produkt na bazie sylikonu. Egg Pore zawiera w sobie ekstrakt z białka jajka, ocet winny i olejek kameliowy. Do nabycia wyłącznie w sieci Sephora <klik klik>

Życiodajny Podkład – Mleczna Akwarela – Rouge Bunny Rouge – Przyznać muszę, że nieco bawi mnie narracja i opisy produktów tej marki, bo sporo tam zaczarowanych ogrodów, nimf, magii itp. Jeśli jednak odłożymy czary na bok zostaną nam całkiem solidne produkty. Obok kremów BB, które ostatnio wiodą prym w moim makijażu Akwarela z RBR to mój ulubieniec. Ma przepiękny jasny, żółtawy odcień. Średnio kryje, przez co skóra wygląda naturalnie, jednak jest bardziej jednolita. Nie jest też zbyt widoczny na skórze przez co daje bardzo naturalny efekt i wykończenie. Choć cena tego produktu każe zastanowić się co najmniej trzy razy przed zakupem nie żałuję, że go mam. Ten produkt z kolei znajdziesz w sieci Douglas <klik klik>

Naked Skin – korektor kryjący – Urban Decay – to mój absolutny faworyt ostatnich miesięcy. Dobrze kryje i pięknie rozświetla spojrzenie. Po przypudrowaniu nie zbiera się w zagłębieniach skóry i zmarszczkach. Niczego więcej nie oczekuję. Jestem uzależniona. Jeśli mój krótki opis cię zachęcił możesz dorwać go  <o tutaj>.

Mikro Smooth – wypalany puder kompaktowy – Sephora – jest to puder, który dobrze utrwala makijaż. Dzięki temu, że jest to produkt wypiekany ma lekko satynowe wykończenie, które pozwala uzyskać naturalny efekt trójwymiarowości twarzy, bez płaskiej maski. Jak na większość produktów marki Sephora przystało, jest to solidny kosmetyk za przyzwoitą cenę. <link do produktu>

Mineral Terracotta Powder – Golden Rose – dla wielu to już produkt kultowy. Ja odkryłam go kilka miesięcy temu, oczywiście po tym jak usłyszałam sporo pochlebnych opinii na jego temat. W sklepie chyba by mnie nie oczarował. Po swatchu na dłoni wydawał się zbyt blady i być może zbyt „rozświetlający” jak na bronzer. Na twarzy wygląda bosko. Naturalnie i trójwymiarowo. To zdecydowanie mój hit tego lata. Do kupienia w sklepach stacjonarnych i w sklepie internetowym marki.

All-in-1 Custom Nude Palette- Physicians Formula – to produkt wielofunkcyjny. Mnie najczęściej służy w roli rozświetlacza, jednak ze względu na swoją hmm budowę idealnie sprawdzi się jako paleta rozświetlających cieni do powiek czy złocistego bronzera. Marka dostępna jest wyłącznie w sieci Douglas.

Makijaż oczu

makijaż, mac, ysl, too faced, dior, burberry, physicians formula, clarins

Paint Pot – MAC – ten kremowy cień do powiek w cielistym kolorze najczęściej służy mi jako baza pod cienie, która oprócz przygotowania podłoża pod dalszy makijaż ujednolica kolor powieki. Dzięki temu nałożone na nią cienie prasowane mają taki kolor jak w palecie 😉 <tu znajdziesz pełną gamę kolorów>

Ful Metal Shadow – Yves Saint Laurent<tu link do wszystkich produktów z tej gamy>  to żelowe cienie aplikowane podobnie jak błyszczyk na usta z tą róznicą, że tu kosmetyk trafia na powieki. Cienie te są bardzo trwałe, idealnie sprawdzają się jako kolorowa baza pod dalsze etapy makijażu oka i dodatkowo delikatnie iskrzą się, co daje efekt trójwymiarowości. Uspokajam, nie jest to efekt tandetnego brokatu 😉 Choć ich cena nie jest zbyt niska ja mam apetyt na więcej.

Sleek – Vintage Romance – paleta cieni znanej i lubianej marki Sleek docenianej przede wszystkim za jakość i bardzo przystępne ceny. Wspomniana paletka jest idealnym wyborem dla zielonookich, więc jeśli szukasz kolorów, które podkreślą zieloną tęczówkę i jeszcze bardziej wydobędą jej kolor śmiało sięgaj po fiolety i bordo właśnie z tego zestawienia. Satynowe cienie są dość miękkie przez co bardzo ładnie się blendują. Matowe kolory jednak nie ustępują im jakością. Cienie są trwałe i wytrzymują na powiekach cały dzień bez osypywania czy zbierania się w załamaniach skóry.

Too Faced – Sweet Peach Palette -na tę paletkę zasadzałam się dość długo a apetyt podsycały amerykańskie vlogerki recenzujące tę paletkę. Nie zawiodłam się na niej ani razu. Ma fantastycznie dobrane kolory. Fiolety, brązy, zielenie i oczywiście kilka odsłon brzoskwiniowych czy pomarańczowych odcieni. Jak na Too Faced przystało cienie maja bardzo dobrą pigmentację, doskonale się rozcierają i są bardzo trwałe. Choć paleta nie należy do najtańszych nie żałuję zakupu, bo sięgam po nią bardzo często niezależnie od tego czy mam wykonać lekki dzienny makijaż czy wieczorowe smoky.

MAC – Pro Longwear Waterproof Brow Set – koloryzujący żel do brwi nadający im nie tylko nieco mocniejszy niż w naturze kolor, ale także układający i utrwalający włoski. Mała spiralka idealnie opracowuje brwi nadając im bardzo naturalny wygląd bez efektu sztucznego przerysowania.

Clarins – Tusze do rzęs – (Be long – złoty, Truly Waterproof – czarny) Gdy zależy mi na delikatnym i naturalnym wyglądzie rzęs sięgam po tusz Be long, na wieczorowe okazje by mieć pewność, że makijaż przetrwa wszystko i będzie bardziej wyrazisty.

Róże do twarzy

1180997

MAC – róże do twarzy tej marki często pojawiają się w na listach kultowych kosmetyków, zwłaszcza odcień Well Dressed (to ten jasny róż) znany z tego, że nie da się nim zrobić krzywdy a przy tym wygląda niesamowicie subtelnie na policzkach. Dwa pozostałe to ciepła brzoskwinia -kolor Style oraz śliwkowy Plum Foolery. Wszystkie trzy maja satynowe wykończenie nadające lekko perłową lub złotawą poświatę na kościach policzkowych.

Kremowe róże to nieco inna bajka. Krem w słoiczku czy wyprasce, który zamienia się w puder zaraz po aplikacji to fantastyczne rozwiązanie dla osób ceniących sobie bardzo naturalnie wyglądający makijaż. Niezależnie czy jest to Burberry czy Sleek efekt jest elegancki i trwały.

Makijaż ust

1190018

Na ustach najchętniej noszę kolory nasycone i soczyste. Fiolety, burgundy i czerwienie zdradzam rylko czasem z koralem lub zgaszonym różem. Pomadka MAC w odcieniu Heroine to zamiennie z Diorem moja ulubiona odsłona fioletu na ustach. MAC jest bardziej matowy a Dior nieco błyszczy satynowo. Jak widać na zdjęciu obie są jednak w bardzo podobnej tonacji. Pomadki z Estee Lauder uwielbiam natomiast za pigmentację i kremowość. Noszenie ich to prawdziwa przyjemność dla ust, zwłaszcza w chłodniejsze miesiące kiedy usta bywają nieco przesuszone. Wisienką na torcie jest pomadka w płynie – LUST FOR LACQUER LIP VINYL – Marc Jacobs w kolorze Boom Boom. Szalona, wyrazista i całkiem trwała jak na błyszczyk.

Uff, wyszedł z tego mały tasiemiec, ale może któryś z moich ulubieńców wpadnie ci w oko. A może lubimy te same produkty?

  • Justyna F

    Faktycznie, opisy produktów Rouge Bunny Rouge są bardzo baśniowe 🙂 ale mam róż i jest rewelacyjny; podkładu też jestem bardzo ciekawa 🙂 no i palety Too Faced; ja na razie z powodzeniem używam Urban Decay 🙂

    • Ja na palety UD, zwłaszcza te limitowane zawsze się ślinię 😉 ale jeszcze nie skusiłam się na żadną. Chyba cena mnie trochę straszy, ale kto wie…

  • Jakie to wszystko piękne i Twoje 🙂 zwłaszcza te fiolety.. 🙂 Mnie najbardziej zaintrygowały cienie YSL – nie widziałam jeszcze takich 🙂

    • Gosia, obejrzyj je sobie na żywo w Douglasie czy innej Sephorze 😉 Tanie nie są, ale dają śliczny efekt.

  • Barbara P.

    Fajny zestaw. Puder GR sprawdzałam w sklepie, bo tyle zachwytów zbiera, że trzeba było zrobić podejście. Ale z zakupu zrezygnowałam przez to świecenie i nieciekawy kolor. Na ręce zupełnie nie zachwycił…Jak widać trzeba dać mu szansę. Teraz przymierzę się do tego pudru z Shephory, bo lubię satynowe wykończenia.

    • Basia, jak możesz przetestuj go (bronzer) sobie na twarzy. Moim zdaniem wygląda na prawdę świetnie.

      • Barbara P.

        Jak będę miała możliwość to zrobię drugie podejście 🙂

  • Znam tylko palety z Too Faced, ale ja sama mam inną wersję – sięgnęłam po Bon Bons 😀 Pokazałaś tu przepiękne róże i pomadki – mam wrażenie że Well Dressed super wyglądałby na mojej jasnej karnacji ♥ Musze się mu kiedyś bliżej przyjrzeć 🙂