strefa opinii

Weź pigułkę czyli czy suplementy diety działają?

suplementy, dieta, włosy, opalenizna, potencja, czy suplementy działają
Napisane przez Margareta

Wiesz, ja generalnie łagodnego jestem usposobienia. Jednak są pewne sprawy, które niemal z miejsca doprowadzają mnie do szału. Jedną z takich rzeczy jest ściema podszyta chęcią zbicia hajsu. A że w kasie każdego producenta suplementów diety hajs musi się zgadzać, to i dokarmianie ściemą potencjalnych klientów kwitnie na potęgę. Suplementy diety mają zapewnić nam niemal wszystko. Od zdrowia, przez urodę po atrakcyjną sylwetkę i dobry nastrój. Koncentracja ci spada, pocisz się nadmiernie, a może twój „konar nie chce zapłonąć”? Weź pigułkę, która rozwiąże twój problem i da każdemu wedle potrzeb.

Czym są suplementy diety?

By przyjrzeć się tematowi z bliska warto zacząć o definicji, a więc czym jest suplement diety? Cytując za Ustawą „suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzany do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie, w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego”. (art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia – Dz. U. z 2015 r. poz. 594).

Nie wiem jak ty, ale ja nie widzę w tym specjalnie nic złego. Nasza dieta, zwłaszcza ze względu na sezonowość bywa zubożona. Celowo napisałam, że bywa, ponieważ to od nas w dużej mierze zależy czy stan ten jest permanentny czy przejściowy. Jeśli np. masz skłonność do anemii czy obniżonej odporności i nie jest to skutek przewlekłej choroby (ot, taka nasza uroda) to ta skłonność raczej nam nie minie po łyknięciu kilku tabletek z żelazem czy witaminą C. Dożywotnie przyjmowanie suplementów tez nie bardzo wchodzi w grę, więc warto zadbać o odpowiednią dietę na stałe wpisaną w nasz styl życia. Jedynie w sytuacji gdy konieczna jest bardziej intensywna reakcja warto sięgnąć po suplement czy lek, oczywiście po konsultacji z lekarzem.

Sprytne przebieranki

Pomysł na suplementy nie jest zły, jednak mocno chybiona jest komunikacja marketingowa. To znaczy jest świetna jeśli chodzi o nakręcanie maszynki sprzedażowej, jednak często mija się ona z prawdą, przemilcza pewne fakty, lub sugeruje „bardziej medyczne przeznaczenie”. Zgodnie z ustawą, suplementy diety to środki spożywcze takie jak marchewka czy masło. Nie można im przypisywać działania medycznego, jak leczenie, czy łagodzenie objawów. Oczywiście nasze pra pra pra babcie już wiedziały, że jedzenie marchewki poprawia wzrok, ale nie leczy się nią poważnych chorób. Przyjmowanie witamin może wpływać na dobrostan naszego organizmu, ale pogarszający się wzrok może oznaczać poważną chorobę, przy której przyjmowanie witaminek to za mało. Leczenie to zadanie leków, które podlegają ścisłemu nadzorowi i konieczności udowodnienia działania. Suplementów nikt nie bada pod kątem ich skuteczności. Kolejnym elementem wprowadzającym zamieszanie jest fakt, iż występują one w formie tabletek, proszków, syropów czyli ułatwiającej precyzyjne dawkowanie. Umożliwia to kontrolowanie przyjmowanych substancji i poziom ich dziennego spożycia. Postać ta jednak pozwala na kojarzenie suplementu z lekiem. Miejsce występowania czyli apteki, również pogłębia to wrażenie. Nie twierdzę, że suplementy powinny być sprzedawane za bazarku przy stoisku z warzywami, ale odnoszę wrażenie, że ktoś nie przemyślał sprawy do końca. Wymóg bardzo wyraźnego i widocznego oznakowania, iż dany produkt jest suplementem diety i że specyfik ten  NIE LECZY, mógłby pomóc zwrócić uwagę na to, co wiele osób łyka często bez większego zastanowienia. Sytuacja w służbie zdrowia i wielomiesięczne kolejki do lekarza także sprzyjają sugestii by uprawiać samoleczenie. Stawką jest niestety twoje zdrowie, które przez zbagatelizowanie tematu możesz mocno nadwyrężyć.

blog suplementy diety, reklama, czy suplementy diety działają

Czy suplementy diety na prawdę działają?

Na to pytanie można właściwie odpowiedzieć dwojako. Jeśli podczas badań lekarz stwierdzi konkretne niedobory i przepisze suplement może on poprawiać stan organizmu przez dostarczenie brakujących substancji i jeśli ów suplementacja przebiega w sposób kontrolowany można stwierdzić, że suplementy faktycznie działają i pomagają. Często podczas specjalistycznych kuracji stosuje się suplementację by wspomóc jej działanie. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy diagnozujesz się sama, następnie na podstawie reklamy dobierasz preparat i łykasz go oczekując efektów. Tu niestety możesz srogo się rozczarować. W 2011 roku Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności  (EFSA) zakwestionowała trzy czwarte oświadczeń producentów dotyczących oferowanych przez nich suplementów diety. W opinii prof. Zbigniewa Fijałka z Klastra Roślinnych Produktów Leczniczych i Suplementów Diety 75 proc. tego, co deklarowali wytwórcy suplementów, to kłamstwo.

Suplementy ukierunkowane na wspomaganie np. pracy serca czy wątroby, dedykowane dla osób zmagających się z nadciśnieniem, problemami z prostatą czy wzrokiem są w moim przekonaniu bardzo niebezpieczne jeśli ktoś decyduje się na ich przyjmowanie bez konsultacji z lekarzem. Często niepokojące objawy są sygnałem, że coś poważnego dzieje się w naszym organizmie. Dla przykładu produkty zalecane w sytuacjach „gdy korzeń nie chce zapłonąć” (mój ulubieniec) lub gdy twój samochód potrzebuje prostownika a ty P……u , to bardzo mocne przegięcie (nie powiem czego, bo w kontekście obu reklam pomysł nasuwa się sam). Zwłaszcza, że opisane objawy mogą świadczyć o poważnym, wręcz śmiertelnym zagrożeniu. Innym przykładem są osoby chorujące przewlekle, które przy pewnych schorzeniach jak np. nadciśnienie powinny kontrolować ilość przyjmowanego wapnia czy magnezu. Przyjmowanie zatem bez kontroli suplementów zawierających te pierwiastki może przynieść więcej szkody niż pożytku. Do grupy osób, które szczególnie powinny zwracać uwagę na przyjmowane suplementy są osoby powyżej 65 roku życia. To osoby często leczące się przewlekle, w ciałach których nie wszystkie trybiki już chodzą jak trzeba i błędów przyjmowania niewłaściwych środków organizm łatwo nie wybacza.

Nie pomoże, ale też nie zaszkodzi?

Myślisz sobie, jestem młoda, nie choruję przewlekle, łyknę sobie tabletkę. Chcę być ładna, zgrabna, szczupła i mądra. W końcu pani w aptece powiedziała, że nawet jeśli suplement mi nie pomoże to też i nie zaszkodzi. Nic bardziej mylnego. Czy wiesz, że ludzie często przyjmują suplementy „uzupełniając niedobory” witamin i minerałów, których wcale im nie brakuje? Nadużywanie czy używanie długotrwałe może być szkodliwe a łączenie rożnych suplementów może osłabiać ich działanie, co w efekcie obciąża jedynie nasz układ trawienny w tym wątrobę, która jakoś musi to przecież przetworzyć? Ach, nie ma się przecież czym przejmować, na wątrobę też są przecież suplementy 😉

Żarty żartami, ale tu sytuacja jest poważna. Jak napisałam wcześniej nie uważam, że suplementy to zło wcielone, jednak marketing wokół nich już tak. Niestety potwierdzenie ich działania, czystość czy jakość składników nie jest wymuszone przez prawo, co może prowadzić do poważnych nadużyć. Gdy trafisz na „oszukany” suplement” w najlepszym przypadku będziesz przyjmować cukier lub inną substancję bez „leczniczego” działania. Rozsądnie przyjmowane suplementy mogą wspomóc leczenie, ale nie są to kolorowe dropsy na lepszy świat (takich przynajmniej nie kupuje się w aptece ;)) Jeśli zatem planujesz stosowanie suplementów rób to zawsze po konsultacji ze specjalistą i nie na własną rękę. Pamiętaj, że bardzo mi na tym zależy, bo jak się pochorujesz, to kto mnie będzie czytał 😉

Jeśli ten wpis wydał ci się ciekawy to podziel się nim ze światem 🙂 będzie mi bardzo miło, a na ten stan nie ma ani leków ani suplementów.

  • Hehe, Małgoś, już Ty wiesz co ja o tym wiem 😉

    • Pati , wiem. Nawet nie chciałam bardziej drążyć tego tematu żeby nie było. Ci co produkują wiedzą co mają za uszami, a ci co chcą używać niech się czują ostrzeżeni.

  • Barbara P.

    Cóż, business i business. Producenci nie od dziś piorą na mózgi, byle na nas zarobić. Niezależnie, czy produkują suplementy, leki, kosmetyki, cze jedzenie…Ale dobrze, że chociaż w kwestii suplementów próbuje się coś uporządkować. Grunt to mieć świadomość i ograniczone zaufanie 🙂